Oto kwaczuszki o których wspomniałam (Lupka!) :D Chociaż mam wąty, bo te wczorajsze były jakieś mniejsze i mieściły się wszystkie na niezbyt dużym kamieniu, serio! Dziwna sprawa. Przecież nie wyrosły tak w jeden dzień :| A może są dwie kwacze mamki każda z szóstką dzieci? Nie no bez takich. Może to od tego zmęczenia pierdzieli mi się w oczach albo mam omamy.
W każdym razie - cudowne! Nie mogłam się napatrzeć i nafocić. Kacza mama też śliczna, głaskałabym jak szalona gdybym mogła. Przemek przyjechał do mnie rowerem i pokazałam mu te pływające słodkości - on rozumie moje rozczulenie w temacie zwierząt :D
Kilka pozostałych fot też z dzisiaj, widoki jak prawie zawsze mieliśmy zacne :) Wychillowaliśmy się na łonie natury, idealne miejsce żeby odetchnąć i się wyciszyć (chociaż mnie to znowu głupawka dopadła, tym razem ze zmęczenia xD) - Potrzebowałam Przemka i potrzebowałam znów otoczyć się naturą po tym ciężkim nieprzespanym tygodniu. Naprawdę mam kombo, pms, wykończenie, przez to wszystko brak humoru i chęć mordowania ludzi. Załaczył mi się Weltschmerz i Mendoza. (Paulina w pracy mnie dziś rozumiała, hahaha) No i to pojebane przegiętę słońce. Jestem antyupałowa, a dla mnie to co jest w ostatnich dniach to już jest upał, duchota i nie znoszę tego - tak, wiem że będzie gorzej. Ja taką pogodę mogę znieść w określonych warunkach i o określonych porach. A tak to mając do wyboru taką pogodę jak ostatnio albo deszczową to wybieram to drugie :P
Teraz trochę w końcu popadało, coś tam pogrzmiało, jest ciut lepiej, ale to wciąż za mało żeby 'rozładować atmosferę'.
Ha ha - wciąż mam w głowie widok jakiegoś małego chłopca który przechodził pół metra przed nami kiedy siedzieliśmy nad stawem i który potknął się o naszą butelkę prawie wywijając orła - to była w tym danym momencie tak komiczna sytuacja, że zaczęliśmy po cichu piać, a ja nie mogłam się opanować i wybuchnęłam po chwili śmiechem aż płakłam. Tak między innymi objawia się u mnie głupawka - nie do powstrzymania.
Żeby nie było, że śmieję się tylko z dzieci - nigdy nie zapomnę, jak Przemek wygrzmocił się o drut na jakimś polu i padł plackiem na ziemię. xD Wtedy to się trzęślismy ze śmiechu.
I dalej żeby nie być gołosłowna - dziś rano chciałam uniknąć spotkania bliskiego stopnia pajęczyny i pająka z moją facjatą i unik ten wykonałam tak gwałtownie, że wyjebałam się w choinki na swoim podwórku :) No i też się z siebie uśmiałam aż zabiłam se brawo. Mnie po prostu śmieszą wszelkie gleby i tyle.
To mi nie przejdzie. Taki cholerny śmieszek ze mnie xd
A teraz idę spać, bo dawno nie padałam na japę tak jak dziś, nie mam siły już nawet pierdnąć, miałam napisać 2 zdania, a wyszło jak zwykle.
Będę spać jak pojebana! I wyśpię się nareszcie! Cudownie.
3 CZERWCA 2019
29 MARCA 2019
22 STYCZNIA 2019
13 STYCZNIA 2019
15 GRUDNIA 2018
17 LISTOPADA 2018
20 PAŹDZIERNIKA 2018
2 PAŹDZIERNIKA 2018
Wszystkie wpisy
A Ciebie też widziałem wczoraj! Jechaliśmy tym samym autobusem, Ty wsiadałaś na Nowym Rynku :D myślałem, że Ci powiem "cześć" i Cię zaskoczę co za cholera się odzywa do Ciebie xD ale najpierw zostałem przygwożdżony do siedzenia jakąś kobietą z konwaliami, która zresztą później nie chciała mnie wypuścić xD a w międzyczasie poszłaś sobie z miejsca stojącego na siedzące gdzieś tam bliżej tyłu, także nie tym razem :P
I już chyba nie będę do końca takim anonimem, bo widzę, że wszędzie się pode mnie podszywają! Jedyny prawilny anonim to ja! Ciekawostka jest taka, że pojawił(a) się chyba na każdym photoblogu na który ja wchodzę! Tu byłem jeszcze do niedawna "bezpieczny", no ale jednak też się komuś nie spodobałaś, no i lipa :P Mam nadzieję, że mimo wszystko wiesz, że ja to ja, a nie jakieś tam inne anonimy :D