KISS --> SEX --> LOVE --> HATE
To chyba właściwa kolejność ?
Z własnego doświadczenia, jak i z doświadczenia paru bliskich mi osób, wiem, że tak po prostu jest i będzie.
Kiedy już dochodzi do "CZEGOŚ" zaczyna się od niewinnych pocałunków, następnie dochodzi do czegoś więcej (nazwałam to seksem, ale każdy może interpretować na swój własny sposób), potem jak każda szanująca się kobieta i znająca ogólne zasady i reguły, zakochuje się, czasem nawet mimo woli, bo przecież już do "CZEGOŚ" doszło, COŚ ją do niego zbliżyło.
Wtedy zazwyczaj dowiadujemy się, że to był pojedyńczy numerek. 'Chciałem ją zaliczyć'. Kobieta tak nie powie, bo będzie uważana za dziwkę, ale facet może prawda? Potem dowiadujesz się, że byłaś tylko celem, taką bujającą się boją na morzu. Kiedy on już do niej podpłynie, zrobi to co ma zrobić, odpłynie na brzeg, niczym fala i już nigdy nie wróci... Potem usłyszysz tylko szum, jak to było super albo i nie, bo przecież gdyby było to by nie odpłynął...
Nie jestem hejterem facetów. Kocham mężczyzn, prawdziwych mężczyzn, nie kutasów. Staram sie tylko zrozumieć ich durny wiek i okres dojrzewania. Często się zastanawiam, czy jeżeli zachowują się tak jako nastolatki to czy im coś zostaje na starość? Czy chowają w sobie te dziecinne i chamskie zabawy? Czy może prędzej czy póżniej i tak to zrobią? Modlę się, żebym na takiego nie trafiła...
Pisząc to mogę sama sobie odpowiedzieć na parę pytań, często retorycznych, wyżalić się, wylać emocje lub dać pewnym osobom do myślenia.
Bo dla nas kobiet (przynajmniej szanujących się) seks czy inne 'zabawy' to coś więcej niż zaspokojenie swoich i jego potrzeb, to uczucie, to zaufanie. Zaufanie, które ciężko odbudować po czymś takim.
Coraz bardziej podoba mi się pisanie tutaj, czuję się uzależnina. Zamiast siedzieć na lekcji i słuchać, piszę notke na brudno. Mam nadzieje, że przynajmniej trochę się ze mną zgadzacie.
P.S Pisząc o facetach nie mam na myśli wszystkich. Są i tacy w moim życiu, którym ufam, bezgranicznie.
xoxo