Spojrzeć w oczy osobie której się kocha... czy to nie jest jedno z najpiękniejszych momentów które człowiek może doświadczyć w swoim życiu? Widzieć uśmiech od ucha do ucha...widzieć najcudowniejszy obraz... czasami jest to na wyciągnięcie ręki, czasami jest bardzo trudno dotrwać do chwili kiedy ludzie złączą ze sobą dłonie..spojrzą sobie prosto w oczy...kiedy jedna osoba zetknie się z drugą sercem.. i odda je swojej połówce tak bez powodu. I z miłości i bez powodu. Poczuć to szybsze bicie serca przy każdym nawet najmniejszym geście, uścisku... to tak niewiele, a może dac ogromną dawkę szczęścia, z której trudno się pozbierać. Każda chwila, by powiedzieć "kocham" wydaje się wtedy odpowiednia. Dziś czuję taką potrzebę jak nigdy wcześniej. Potrzebuje drobnych gestów, które złączyłyby mi serce i ułożyły moje usta tak, że będą się ciągle uśmiechać. Wykańczające są momenty kiedy bardzo czegoś chcesz, a jednak nie możesz czegoś zrobić.. masz uczucie..ale nie możesz się nim dzielić. Głupie przeszkody. W sumie nawet najmniejsze drobiazgi powodują, że człowiek nie może dosięgnąć szczęścia. Czym jest dla mnie szczęście? Kiedy ja jestem szczęśliwa..czy może lepiej spytam kiedy będę szczęśliwa na 110 %? Wiem tylko jedno. Największa radość zagości w moim sercu, kiedy poczuję tę bliskość, o której teraz mogę jedynie marzyć, a jest ona tak blisko mnie. Blisko, ale jednak nie na tyle bym mogła wtulić się w radość? szczęście? w drugie serce?