I chociaż jestem nienormalny, pasujemy do siebie idealnie!
Niezliczone ilości rzeczy za które powinienem dziękować już chyba załapały swój balans z tymi, za które powinienem przepraszać. Nie jestem idealny. Przepraszam. (Ale trzeba przyznać na fotoshopie to się znam jak mało kto :'3)
Ja tylko chciałem, tak o wszystkim ale w skrócie. Nie możliwe? - Challenge accepted. :D
Walka, w lecie 2010 roku, tyle czasu minęło, a te zdjęcia wciąż przywołują uśmiech. Walka trwa, trwała i trwać będzie. Pamiętaj <3
Wracając myślami do zdjęcia z lewego dolnego rogu, gdzie to 'świętujesz' swoje zwycięstwo, dochodzę do wniosku że tych zwycięstw miałaś więcej. Za długo by wymieniać, ale pierwsze z brzegu to listopad 2011, a drugie to grudzień tego samego roku.
Już wtedy, w wakacje 2010 roku kiedy to miejsce miała ta walka, ta dobra walka z cukierkami jabłkowymi i wiśniową tabaką, już wtedy czułem że nie dam Tobie odejść tak łatwo. Chwilę później, 6 miesięcy. Jednak pozwoliłem Tobie odejść od tak, a właściwie to ja odeszłem. Debil. Twoje pierwsze zwycięstwo, listopad 2011 - po 8 miesiącach to właśnie Ty podjęłaś się ratowania Nas. Może nawet nie do końca świadomie. Dziękuję :*
To uczucie niepewności na początku, 3 godzinny spacer. Po pierwszych krokach, słowach, już jak doszliśmy do skrzyżowania. Niepewność i niezręczność znikły, jakgbyby poszły w innym kierunku na tym krzyżowaniu. Mrau <3
Już coś, już inaczej, już jak dawniej. :3
Andrzejki, łohoho. Jak to się stalo? Chyba musimy sobie co-nieco wyjaśnić moja Droga!
Sylwester - 2 zwycięstwo. Chyba oboje tego chcieliśmy. Musieliśmy chcieć skoro minął już ponad rok i nie mieliśmy chęci nic zmieniać. KOCHAM CIEBIE!
To zdjęcie u góry po prawej. Pamiętasz? Udawaliśmy że śpimy żeby nawzajem siebie zmylić. Głupki dwa.
Na dole po prawej. Nie dawałaś sobie rady, czyżby nerwy Kochana? Ojeku :*
Zdjęcie z Londynu, najświeższe jakie mam. Cudne chwile.
Dziękuję Tobie za każdą chwilę, od momentu naszego pierwszego spotkania, choć moja pamięć nie sięga już tak daleko. Kocham Ciebie calym tym moim Puchatkowym serduszkiem i będę otaczał Ciebie tą miłością, całą, bo wiem że potrzebujesz jej jak nikt inny, bo nie jesteś jak inni.
Ok, dość wspominek, do sedna. Dzisiaj masz egzanim, filozofia. - GDZIE JA BYŁEM JAK TY WYBIERAŁAS TEN PRZEDMIOT?! Ale wierzę że pomimo Twoich nerwów, stresów i niepewności, dasz sobie rade. Zawsze czuwam przy Tobie. Po prostu, jak ja w listopadzie 2011 roku zostawiłem swoją niepewność na skrzyżowaniu, Ty zrób to samo ze swoją.
Dasz radę z tym egzaminem, z final piece na arta, ze sketchbookami. Dasz?! - DAMY! Razem. Bo...
"JAK ZROBIĆ TO, RAZEEEEEEEM!"
Rano pewnie będę spał gdy Ty będziesz czytała filo na ostatnią chwilę. Pewnie ja wstanę na ostatnią chwilę, i punktualność znów w dół. Hehcik. Ale przez cały egzamin, pomimo stresów, pamiętaj że Ciebie kocham! Mam nadzieje że pomoże. Powodzenia!
KOCHAM CIEBIE <3
A już dziś się widzimy, po głupim dniu przerwy <3.
Jeszcze trochę miejsca, to stwierdziłem że przypomnę Ci że Ciebie kocham<3