Spóźniona notka po zawodach..
Więc.
Rano przyjechaliśmy na rancho, poogarnialiśmy konie, aż się dupska świeciły :)
Porobiliśmu pseudo "koreczki", które trzeba było co chwile naprawiać - profeszynal...
Konie po przyjeździe były tak wyluzowane, że aż zasypiały na parkingu :)
Newka wydawała się tak spokojna, że można było tylko wygrać :D
Na rozprężalni dużo wolt, półwolt, rozciągań - szła lepiej niż w domu - mód poprostu!
Aż pojechaliśmy na rozprężalnię skokowa, kiedy to minęliśmy się z jakimś ogierem ( Newka w rui)
Pierwszy raz widziałem żeby klacz miała aż taką chcicę ;o zaczęło ją aż wykręcać, spieniła się, ni w prawo ni w lewo ;/
Także nasz przejazd w LL wyglądał tak, że udało nam się skoczyć tylko 1... a było tak ślisko, że mało się nie wyjebaliśmy ;/
Stwierdziliśmy z p.Bronkiem, że nie ma sensu ją brać w L, bo dostanie szału piczki, więc Hanka oddała mi Oskara, bo nie jechała L.
Oskara na rozprężalni cieżko mi było nawet do kłusa wypchnąć, nie lubi mnie on :D
Ale tylko jak wjechaliśmy na parkour, patrzę bez żadnej mojej decyzji Oskar galop i leci na przeszkodę ;o
Ten koń ma to już tak ustawione w mózgownicy, że wystarczy podtrzymmać go w galopie i nim skręcać, o resztę nie trzeba się bać :)
Wyszło, że w L mialiśmy bardzo dobry czas, ale zrzutkę... trudno, następnym razem będzie lepiej :)
A Newka idzie do krycia :) są plusy i minusy ;)
30