Wszystko co nie zostało do końca przecierpiane i
rozwiązane, powraca.~
Gdy oboje wychodziliśmy ze szpitala, byłam szczęśliwa. Will zaprosił mnie na obiad do naszej ulubionej knajpki. Lubiliśmy tam przesiadywać, zjeść coś ewentualnie czasem coś wypić mocniejszego niż sok. Ale woleliśmy raczej imprezować w domu. Śmieliśmy się, że zawsze blisko do łózka. Podczas obiadu, nie mogliśmy przestać się śmiać.. Rozmawiać o tym i cieszyć się z tego. Rozmyślałam, co powiedzą na to rodzice. Ale co oni mogą powiedzieć? "Cieszę się Jess, ale podaj mi jeszcze piwo z lodówki?" Nienawidziłam ich za to, chociaż wiedziałam, że muszę im jakoś pomóc, w końcu są moimi rodzicami czy tego chce czy nie. Obiecałam sobie, że gdy wyzdrowieje do końca stworze prawdziwy dom. Nie zastanawiając się, zadzwonię do wszystkich lekarzy i poproszę ich, aby im pomogli z alkoholem oraz lekami. Lecz nie tylko to było moim problemem.. Było coś jeszcze.
/ rebeccos.
Zapraszam :)
Inni użytkownicy: elo32jinxiemarlonbrandon1czerwonagwiazda1991wypadek8kd87eweorsmaciej11301992brooklyn10laura12122
Inni zdjęcia: Ash realitiMiodunki. biesikWiosna 2025r. rafal1589Skałka paulsa34Skałka paulsa34Magnolia już już się stroi halinam... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24