Każdy dzień, rodzi w nich nowy ból. Setki niechcianych słów, tych odegranych ról, ten ból.
Los bywa twardy, prowadzi nas po śmierci, podstawia nam pułapki, Ty nie wpadnij w nie.
Ludzie wokół mnie, jest ich coraz więcej wiem i każdy poda rękę lecz, już nie wiem czego chcę, to wszystko jest za ciężke wiesz.
Tylko od ciebie zależy to czy czegoś dokonasz.
Nie znam się na zegarach i nienawidzę tych luster, w których nie ma jutra dla nas ... Widzimy się pojutrze.
Szukasz miłości gdzie miłość to tylko słowo.
Od początku żyję tu gdzie te historie się toczą że nigdy nic nie było spoko, no bo, po co?
Strach o jutro i cały syf siedzi we mnie nie jestem ponad tym, raczej co dzień jestem coraz głębiej w tym.
A ja jak kretyn, wierzyłem w Twoje szepty i byłem gotów oddać im się bez reszty.
Muszę wiedzieć, o czym myślisz, nawet kiedy milczysz.
Widzę ból, który spala w ludziach resztki nadziei, czuję ból co pozwala mi z nimi dotykać ziemi.
Może szczęście mnie omija.
Prześladuje mnie to pieprzone przeczucie, że nie wiem dokąd uciec a jestem sam więc dokąd wrócę.
Tak tylko lecisz w dół, ciężko zmienić kurs, pewnie nieprędko ktoś zobaczy tu w tobie królewnę, jak jesteś warta więcej - zmień się, bo tutaj może być lepiej, przecież nie ma tego miasta bez Ciebie.
Bo patrzę sercem i z dnia na dzień mam więcej tego, co ty kumasz tylko mniej więcej.
Walczyłem o zrozumienie, byłem gnojem naiwnym. Dziś też walczę o zrozumienie , ale moje dla innych.
Każdy z nas pewnie pragnie więcej, choć w tym kierunku nie robimy nic.
Chciał odrobiny szczęścia, by ukoić swój ból...