Był czas o którym chciał zapomnieć, jak na ironię, ten czas najczęściej pukał do wspomnień..
Sami mówimy o sobie choć nie ma o czym gadać o szczyt walczysz latami w pół dnia z niego spadasz w dół.
Boję się jak każdy, wstydzę się jak każdy i śmieję się, gdy słyszę jaki Ty kurwa odważny i wiem jak boli serce.
Jesteśmy inni, nikt nie pokochał nas do końca.
I nie ma co się łudzić, że zmienimy nasze życia.
A dziś dzień jak co dzień, czyli dzień pod górę.
Niech się kładą do trumien jak prawda jest niewygodna.
To co było, tylko mija, nie znika. Jest ciągle obok, prześladuje cień życia, tego co będzie tu nie ma, ale przez to źle sypiasz. Jak w kleszczach przeszłości, przyszłości, we wnykach.
Dlatego wielu z nich patrzy na mnie krzywo, gdy zamiast romantycznej kolacji proponuje piwo.
Dopóki jesteś tu ze mną to miejsce coś znaczy, póki jeden z nas stoi reszta będzie z nim tańczyć.
Moje życie jest dobre, nowy świat chce je zmienić.
Czuł, że ma skrzydła, może latać i nikt nie zdoła mu ich podciąć i pierdolił ból, który jednak szczęście tłumił non stop.
Pytasz mnie o miłość, wierzę, że istnieje, choć większość z przypadków to tylko zauroczenie.
Tak wiele bym dał, by wymazać wszystkie krzywdy te złe wspomnienia stłamsić gdzieś, zostawić te lepsze.
Kochasz na zawsze, nagle obraz traci ostrość i choćbyś chciał, czasu nie da się cofnąć.
Między życiem, a śmiercią miałem wybór. Skoczyć z mostu albo zostać przy życiu.
Po marzeniach został smutek, jedyny skutek tych marzeń.
Jakiś frajer się nudzi i wymyśla absurdy. W sumie ten świat jest piękny tylko ludzie to kurwy.
Niektóre chwile są piękne, to oddech nam daje a ich wspominanie po latach staje się zwyczajem.