Życie to bieg, kto nie biegnie - umiera.
Nie wiem gdzie zmierza ten świat, ale chyba to już nie mój kierunek.
Ja chyba znowu wolę iść pod prąd zamiast skakać w strumień.
Kiedy myślę, że to koniec i się godzę z nim swoim wzrokiem dajesz mi morze sił.
Mam dosyć tej jazdy, bo to jest chore, a między nami chemia jest jak między ogniem i wodorem.
W tych pojebanych czasach, gdzie wszystko trwa chwilę, szukałem Cię przez lata i dzisiaj dla Ciebie żyję.
Zrozum ile jesteś wart, walcz o swoje szczęście, nawet jak niewiele daje Ci świat!
Obok siebie obudzimy się rano jak nam pisano, bo mnie wciągnie to bagno bez Ciebie, choć czasem w bagnie podtapiamy siebie.
Chcę mieć tu codziennie obok mnie, bo nie obchodzą mnie te wszystkie dni, kiedy jest źle.
Niby wszystko teraz wam się układa tu, a mimo wszystko jednak coś Cię ciągnie w dół.
Ty zmień zawieszenie, bo to poniesie Cię ponad, jak spadniesz na ziemię, nie skończysz na kontuzji kolan.
I pierdol to co wokół, bo może mamy jeden dzień, a wszystko to co oglądamy to sen.
Stać mnie, by nad tym stać, wrogom słać pozdrowienia z góry.
Nie tylko tu i teraz - od zawsze na zawsze. Mam szczęście do szczęścia, bo sercem patrzę.
Gdybyś żyć mogła drugi raz, drugi raz wybrałabyś ten smutny czas. Te parę trudnych lat i później wielką pustkę w zamian za każdy Jego uśmiech.