Tak więęęc.
Daawno mnie nie było, bo żem była leniwa.
Było się w międzyczasie w Berlinie i paczyło się na pseudo paralotnie uciekinierów z Berlina Wschodniego. Potem było się na trochę dłużej w Bawarii. Monachium, bajkowy Neuschwanstein, wspinaczka na przerażająco wysoką katedrę w Ulm. No i Insbruck ze świetnymi widokaaami łach. Pogadanki z Szefem, Wonderwoman xD i tyłek Murzynki na plecach mojego Skarba mwahahah xD
(Dodajmy do tego moje zaśmierdłe kabanosy w szafce xDDD)
Ostatnio weszłam na tlena po chyba kilkumiesięcznej nieobecności. Oto co zastałam.
Stach:
"Śniło mi się, że byłam na twoim i Bereta ślubie. Ale był dziwny, bo organizowałaś go w parku linowym na Górze Chełmskiej. Główną atrakcją weselną było skakanie z samolotu bez spadochronu. Wszyscy bardzo się na to ucieszyli, ale ja nie wiedziałam, co się dzieje, bo siedziałam w jakiejś kuchni, robiąc herbatę. Pamiętam, że byłaś zdenerwowana, bo ktoś złośliwy zabrał parę linek z tego parku. Beret się zgubił.
Piszę Ci to dlatego, żeby nie dopuścić do zaginięcia Bereta. Uprzedzam NIE RÓB ŚLUBÓW W PARKU LINOWYM xD"
Zapamiętam Pedale xDD
Oprócz tego wczoraj jechałam sobie w bagażniku samochodu moich rodziców. Nie starczyło dla mnie miejsca. ;p Ludzie jadący za nami byli, co by nie powiedzieć dosasnie, lekko zdumieni moim wystającym z tylnego okna łbem. Bywa.
To tyle, nie mam ochoty ani czasu, żeby pisać więcej. Ciao.