Znałam kiedyś małą dziewczynkę, która zafascynowana wszystkim co ją otacza, dążyła radośnie, aby poznać co nieznane. Znałam nastolatkę, która zaintrygowana życiem uczuciowym powolnymi krokami stąpała jak po kruchym lodzie, by po kolejnych upadkach wstawać i z nadzieją stawiać kolejne niepewne kroki. Znam młodą kobietę, która zakochana planuje swoje życie kreśląc ołówkiem różne możliwe drogi do obrania. Prawdopodobnie poznam dojrzałą kobietę, która uświadomi sobie, że popełniła wiele błędów. Wydaje mi się, że poznam staruszkę, która będzie chciała od życia znikomą ilość uczucia, a dać będzie chciała całą siebie i jak najwięcej szczęścia i radości, które ona już przeżyła. Mam nadzieję, że poznam człowieka umierającego, który z uśmiechem na twarzy szepnie mi do ucha: "Nie żałuję"...
nie ogarniam już tego wszystkiego..
.. a mama mówiła: " Dziecko, nie łaź po drzewach! " xD ..