photoblog.pl
Załóż konto
Dodano: 24 SIERPNIA 2011

 

' To miała być terapia. Coś w rodzaju nauki wyrażania własnych myśli, podejmowania dojrzałych decyzji i odnalezienia w sobie motywacji do dalszych działań. Zatraciła bowiem siebie w tym niezmiennym dążeniu do wyimaginowanej doskonałości. Nikt nie wiedział co czuła, myślała, a jej działania miały czysto sceptyczny charakter. [...]

Trwające ponad kilka tygodni namowy osób postronnych choć w jakiś sposób z pewnością związanych z tą dziewczyną oraz sytuacja ją otaczająca spowodowały, że zdecydowała się ona uczestniczyć w spotkaniu z kilkoma równie obłąkanymi osobami. Mieli to być psycholodzy - persony silnie psychicznie z niezatraconymi nigdy wartościami. Jednak okazało się, że mocniejsze nerwy w tym wszystkim posiadała właśnie Ona. Jej kamienna twarz zdawała się uśmiechać, to wykazać nutę zainteresowania czy goryczy lub też zmrużeniem oczu unaocznić antagonistyczną postawę wobec wyrażanych przez poznaną grupę ludzi opinii. Co za tym idzie, spotkanie to wyglądało jak próba nawiązywania kontaktów z obcokrajowcami w momencie nieznajomości ani pielęgnowanej kultury ani języka przez nich używanego. Ale udało im się dojść do porozumienia. Być może zbliżył ich do siebie fakt znajomości problemu, a może chodziło tutaj o otaczającą i dotyczącą wszystkich zebranych 'jednakową sytuację'. Problem polegał na tym, że owi poznani psycholodzy mieli przyczynić się do duchowego i intelektualnego rozwoju dziewczyny, a stało się zupełnie odwrotnie. Siedzenie na pięknych sofach w ciasnym pokoiku lekarskiego gabinetu, popijanie herbaty, próby podejmowania szczątkowych rozmów o tym i o owym skłoniły chorą do jeszcze głębszego analizowania własnej osobowości i zatracania się w wyznawanej idei. Co było tego powodem? Otóż prawdopodobnie niedoskonałość lekarzy, a raczej ich metod stosowanych do leczenia osób psychicznie strapionych. Niewątpliwie takie ogólne niezrozumienie i udawanie, że 'wszystko jest w porządku' rzutowało na dalsze zachowanie dziewczyny. [...]

Gdy wracała do domu ogarnął ją lęk, nieprzebrany, nieuzasadniony, inny ... Próbowała pomyśleć o przyszłości, ale jej myśli kierowały się w stronę przeszłości - dzieciństwa, ran wewnętrznych odniesionych podczas uczuciowych walk oraz pluszowych miśków znajdujących się niegdyś w jej pokoju. [...]

Gdy położyła się na łóżku w wyobraźni znów ujrzała twarze 'psychologów'. Powiedziała sama do siebie:

- Choćbyście i moje myśli znali, nie wiedzielibyście skąd tyle inności i strachu we mnie. Ale szukajcie, próbujcie... Oby wam się udało... '

Informacje o patipol


Inni zdjęcia: *** ostatniepowitanie*** ostatniepowitanie*** ostatniepowitanie*** ostatniepowitanie*** ostatniepowitanie*** ostatniepowitanie#1007. niepoprawnaegoistkaO (nie)sprawiedliwości downwardspiralAsh realitiMiodunki. biesik