Nie powinieneś się dziwić, gdy po raz kolejny pytasz banalnie, a ja wzruszam ramionami, nieodrywając wzroku. Milczę, bo nie chcę ponownie usłyszeć tych słów. Uwolnione rozmywają się w zimnym powietrzu, nikną szybciej, niż echo mego głosu, większość z nich nie opuszcza jednak bariery ust.
Nie mówimy o tym samym.