Zapisałam dziesiąty tom swojego życia. To około siedemdziesiąt tysięcy słów rocznie, zamkniętych we wspomnieniach, ludziach, osobistych rozterkach i fotografiach. W szufladzie czekają na mnie kolejne ryzy papieru, patrzę na nie z ogromnym optymizmem, po niezłych dwunastu miesiącach.