Marta
Wychodzę wieczorami z ciepłego domu i odprowadzam zachody słońca, czekając na pierwsze gwiazdy odtwarzam w myślach zapamiętane obrazy, bardzo dokładnie, jakby przechadzały się ponownie tuż przede mną. Mogą być nieznośnym kaprysem lub formą ucieczki, mimo to kryją się w kącikach mych ust. Zapewne umknęłyby mym oczom, gdybym wiedziała. Tym razem nie wiem o niczym.