photoblog.pl
Załóż konto

By uwolnić miłość

 

 

I cóż, że giną lasy! Cóż, że niebo

staje się ziemią dla dusz.

Odchodzę, choć wiem - cisza nie uśmierzy

krzyku, serce wymknie się

tylnym wyjściem.

 

Obłaskawiam uśmiech, delektuję się

łzami, jeszcze ciepłymi.

Wije się przerwana linia -

dość nikła, by wyważyć drzwi

do przyszłości, skłamać w imię samotności.

 

W lewym przedsionku słyszę

muzykę - tę samą balladę, co kładła się

do Twoich snów.

Powróć, ujrzyj we mnie serce,

które koliduje z niebem,

sprzeciwia się ziemi.

 

Zakochałam się w Twoim oddechu -

w błogiej ulotności,

wierności płucom, oddaniu losowi.

Pokornie pragnę

dostrzec w Twoim oku moją zagubioną łzę.

 

Wiem jednak, że odejdę, zanim świat

zacznie się na nowo. Wyruszę,

choć rozumiem, że płodne są myśli,

jeszcze gorsze wspomnienia,

których cierpki miąższ

spływa po brodzie.

 

Strach, uśmierzony Twoją dłonią,

stanie się kanwą dla pragnień -

zbyt wiernych, by uwolnić miłość,

przyznać się do uśmiechu.

Dodane 1 dzień temu
13
Info

Tylko obserwowani przez użytkownika ostatniepowitanie
mogą komentować na tym fotoblogu.