Rozdział 96
*oczami Liama*
**dzień później**
Bezszelestnie podniosłem się z łóżka, ciągle wpatrując się w jej korpus. Jej delikatne ciało z każdym głębszym wdechem, falowało wpuszczając w siebie nowe życie.
Brązowe pasma zawinięte w nieskładny warkocz, okalały jej perfekcyjną twarz, a malinowe usta lekko się rozwarły.
Była idealna.
Czuła, momentami stanowcza..
Delikatna i jednocześnie twarda..
Sprawiała wrażenie zawsze wiedzącej co robi, nawet gdy się pogubiła. Kochałem ją właśnie za to, że była sobą, tak jak teraz we śnie.
Nagle nieznacznie się poruszyła, a jej czoło ozdobiła maleńka bruzda zmartwienia. Tak jakby zły sen miał się zamienić w rzeczywistość.
Napiąłem każdy mięsień i powoli usiadłem obok niej na łóżku. Dotknąłem jej dłoni - tak małej i delikatnej i nieznacznie pogładziłem zastygły policzek.
Kiedy wczoraj zalana łzami stanęła na progu mieszkania nie wiedziałem, jak amm zareagować. Sytuacja pogorszyła się, gdy wyznała mi w jakim jest stanie. Zadne słowa nie mogły wtedy załagodzić bólu przeszywającego moją klatkę piersiową. Chciałem walczyć, ale nie wiedziałem jak..
Pochyliłem się nad Liv i złożyłem na jej ustach delikatny pocałunek. Kiedy spowrotem powróciłem do swojej pierwotnej postawy dostrzegłem współgrający na jej twarzy uśmiech.
Poczuła bezpieczeństwo..
I dobrze.. Bo najpiękniejsza jest gdy się uśmiecha.
***
*oczami Olivii*
**tego samego dnia**
Otworzyłam oczy wprost na ósmy cud świata siedzący koło mnie na łóżku. Liam wpatrywał się z zamyśleniem w dal, nierozerwalnie wywołując na mojej twarzy uśmiech. Jego miękkie rysy i ciepłe, brązowe oczy były dla mnie ucieczką przed szarą codziennością. Ucieczką, która teraz bardzo się przyda..
Ze zmęczeniem przeciągnęłam się na pościeli i potarłam oczy, zmuszając tym samym Payna do zwrócenia na mnie uwagi.
- Jak się czujesz? - Spytał na wstępie, obdarzając mnie słodkim uśmiechem.
Podparłam się na łokciach i delikatnie musnęłam jego usta, tak kochane i ciepłe.
- Lepiej - Mruknęłam i nagle uświadomiłam sobie jaki ogrom odpowiedzialności na mnie ostatnio spoczął.
- Teraz mamy czas, aby porozmawiać - Zaczął Liam nieśmiało.
Pragnęłam, aby świat choć na chwilę się teraz wyłączył a ja bez żadnego żalu mogła się wyluzować.
Westchnęłam i wiedząc, że nie mogę tego tak odwlekać mruknęłam:
- Nasze dziecko jest poważnie chore.
Liam przełknął ślinę i wyraźnie próbował zachować powagę, ale widać było że zbladł.
- Ma nieuleczalny zespół nabytego upośledzenia odporności - Wyjaśniłam, a z moich oczu potoczyły się łzy.
Tępy wyraz na twarzy Liama, pzoostawiał wiele do życzenia.
- To znaczy, że mogę w znaczym stopniu poronić, a jeśli dotrzymam ciążę wystarczy, że złapię pierwszą infekcję np. grypę i nie będziemy mu w stanie pomóc..
Mój głos się załamał.. Rozkleiłam się na dobre.
- Nie płacz. Damy sobie radę - Powiedział Liam takim tonem jakby sam w to nie wierzył. Przygarnął mnie jednak do siebie ramieniem, gdzie po raz pierwszy od dwóch meisięcy poczułam sie bezpiecznie.
______________
Love you all xx
Inni zdjęcia: :P pink45Spokój locomotivNauka locomotivModa locomotiv... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24Proza [...]. ezekh114Modelka na wybiegu... halinam