Mam tego photobloga od ponad 3 lat, z czego prawie rok mnie tutaj nie było. Usunęłam wszystkie stare wpisy.
Ostap przypomniał mi wczoraj o photoblogu i tak jakoś postanowiłam tutaj wrócić.
Lubię to zdjęcie wyżej. Zrobiłam je w pociągu jak wracaliśmy z Woodstocku z Bobo, Nicole, Maliną i Kamilą. Było zajebiście, przepiękne wspomnienia. Jak sobie pomyślę, że teraz Maliny nie ma już z nami to... ugh, nie, nie chcę o tym myśleć.
Nie sądziłam, że w niecały rok tak wiele rzeczy się zmieni. 2014 jest dziwny.
Chciałabym, żeby znalazł się ktoś, kto będzie zawsze. Ktoś, kto nada chociaż odrobinę stabilizacji w moim życiu.
W tym momencie taką osobą jest dla mnie Bobo. Ale nie mam już pewności do ludzi...
Bo gdy widzisz jak Twoja wieloletnia przyjaźń się kruszy, jak osoba która znała Cię najlepiej ze wszystkich coraz bardziej się od Ciebie odsuwa.. to jak zaufać komukolwiek innemu? Jak na nowo zbudować coś, co wcześniej budowało się latami?
Ciężko mi się przed kimkolwiek otworzyć, nie lubię moich myśli. Boję się przywiązywać do kogoś, bo czuję, że ta osoba i tak prędzej czy później zniknie z mojego życia. A ja nie chcę nikogo tracić. Nie wiem.
Żyję sobie od koncertu do koncertu, od melanżu do melanżu i widzę coraz bardziej, że moje istnienie tak naprawę nie ma sensu. No ale chuj z tym, trudno. Chcę już nowy odcinek AHS i chcę już Sylwester.