Nagle Mieccio zobaczył cos nie zwykłego w krzojdac. Na początku wydawało mu się ze mini mu się w oczetach od braku czystusiej w krwioobiegu, kiedy się upewnił ze to nie złudzenie podszedł troszeczkę bliżej. Blask był tak ogromy ze Mieczysław nic nie widział. Nawet to że miał Mieccio okulary nic nie zmieniło. Nagle uświadomił sobie ze to mogą być te wampiratki i Justyny Bimbery o których tyle ostatnio to młodocianych pod sklepikiem słyszał. Postanowił jednak zaryzykować, pomyślał : Przecież tylko raz się żyje . Jak by co Miecciomotor jest blisko i zdążę uciec . Wiec podchodzi coraz bliżej światło zdaje się być coraz silniejsze. Mieccio już prawie nic nie widzi. Nagle ni stąd ni z Mieccioowat staje się cos niezwykłego, cos czego Mieczysław nigdy by się nie spodziewał. Gruby i donośny głos mówi jak by do nie go:
-Ej, Ty buchwaczek!?
-Do mnie mówisz?- odpowiedział cichutko Mieccio i od razu cofnął się o pół kroczku
-Tak do ciebie
Głos wydawał się być jeszcze groźniejszy niż na początku. Przez MieccioMózg przeszło tysiące myśli. Teraz już wiedział że kiedy pili czysciusienką pod sklepikiem trzeba było troszeniuchene posłuchac tych brzdąców. Teraz wiedziałby jak się zachować. Słyszał cos o jakichś kijach wbijanych w serce ale nie miał przy sobie nawet jedniutkiej wykałaczki. Więc nasz Mieczysław stał nieruchomo i czekał na dalszy rozwój sytuacji.
-No więc buchwaczku, odpowiesz na moje pytanie!?
-No&wiec&gdyz&iż&ponieważ&ja tu tylko&no wiesz głosie&
na cholerianke była mi ta podróż pomyślał Mieccio, trzeba było siedzieć sobie w ciepłym domku. Nagle Mieccio usłyszał mega śmiech, ale nie przypominał on ani odrobinkę MieccioŚmiechu. Był jakiś dziwny jakby z innego świata. Już nie wiedział czy to mu się wydaje czy może to wynik jakiegoś szoku wycieczkowego, a może to rzeczywiście wampirątka albo Bimber. Mieccio nabrał MieccioOdwagi i odpowiedział z pełną powaga, co nie zdarzało:
-Jestem Mieccio, a ty?
Nagle światło zaczęło powoli się zmniejszać. Mieccio ku swojemu ogromniastemu zdziwieniu spostrzegł ze nie jest to ani wampirątko, ani nawet Justyny Bimber, ale zwykły ludzik. Taki ludzikowy jak wszystkie ludziki na budzikowym świecie, tylko taki jakiś malutki. Taki mega mega Malutki. Mniejszy nawet od MieccioDzieci.
-Jestem Sławek, ale mów mi Rysiek-odpowiedział już spokojniej głos.
-Kim ty w ogóle Rysiek jesteś?- zapytał szybciutko MIeccio
-Jestem GnomojadnymOzyrowymTanboszetem.
-Że kim?- Mieccio już nie umiał powtórzyć nawet połowy tej nazwy
-Mów mi Rysiek, nikt z waszego dziwniutkiego świata nie może tego zapamiętać.
Mieccio pomyślał ze przecież nie ma potrzeby zapamiętywać takich nazw. Bo na co to komu w Mieccio świecie. Sam przecież nawet MieccioAdres miał zapisany na małej karteczce, bo na choinke nie mógł go zapamiętać. Mały ludzik nagle zaczął robić cos mega dziwnego Mieccio bardzo się przeraził...
Inni użytkownicy: wypadek8kd87eweorsmaciej11301992brooklyn10laura12122dziubdziakolinatorexahmedivilnes1
Inni zdjęcia: Praga to Praga. :-) ezekh114Wiosna 2025r. rafal1589... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24Zółte kwiaty felgebelCzerwone kwiaty felgebelKwiaty felgebelFioletowe kwiaty felgebel