A więc...jako tako nie było owej notki z Sącza ,więc mając chwilkę wolnego czasu, postanowiłam coś skrobnąć na ten temat :)
U mojej kochanej rodzinki gościłam tydzień, chociaż miało to być 5 dni. Jednak tak bardzo kocham to miejsce iż postanowiłam zostać dłużej ,nabawiając się tym samym wrogiego nastawienia mojej mamy do mnie. Trudno ,warto było.
Poznałam nowych ludzi ,których serdecznie pozdrawiam i już tęsknię! <3
Pochodziłam sobie troszkę po górach <zaliczyłam najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego :P> ,troszkę poniósł mnie melanż xD.
Wracając trochę popłakałam ,świadomość ,że zobaczę ich wszystkich dopiero za rok tak bardzo mnie dobija...
Nieważne, zostały wspomnienia ,znajomości które odnowię już za ponad 9 miesięcy .Tym razem na dłużej.
Oczywiście zdjęcia są okropnej jakości ,jako że były robione na złych ustawieniach itp. itd. zwykłym telefonem więc temu brak szału.
Jednak widoki na żywo zapierały dech w piersiach. Nie lubię chodzić po górach ,ale ta satysfakcja ,że się udało .Te widoki...na prawdę warto :)