Urocza Eden Brent
Irek jak zwykle maksymalnie energetyczny z nutką demoniczności,
Eric Sardinas ....do szpiku kości przesiąknięty amerykańską zarozumiałością, że aż słodki ...
I ten niesamowity power, palące się struny, wicie się po scenie jak w szamańskim obłędzie ...Szaleństwo ;)
Po Rawie oczywiście jam session w Marchołcie,
i zabawa do 5 nad ranem :)
Zdecydowanie za szybko minął ten czas...smutek mnie ogrania gdy pomyśle sobie, że na następną muszę czekać cały rok...
O szóstej nad ranem czeka na mnie kot pod drzwiami...mruczymy sobie wspólnie do poduszki Missisipi blues...