Stała, przyodziana jedynie w liczne cienie, topiąc wzrok w głębinach jego błękitnych oczu. Pan siedział na wersalce szytej bogatym chintzem. Rozpięty halsztuk spoczywał obok Niego wraz z eleganckim surdutem. Przeczesawszy rudo-brązową czuprynę dłonią, ponownie począł pochłaniać obraz przed sobą.
Z uchylonego okna do środka izby wlał się wraz z światłem zachodzącego słońca zapach bzu. Wspaniała woń pieściła nozdrza obecnych dwojga.
Piękna istota, przyodziana jedynie w liczne cienie, topiąca wzrok w głębinach błękitnych oczu Pana na wersalce szytej bogatym chintzem - wyciągnęła jedną stópkę przed siebie. Niepewnie postawiła ją na podłodze. To samo zrobiła po chwili z drugą nóżką, aż powoli poczęła przesuwać się do przodu. Nie przestawała okupować wzrokiem niebieskiej toni Jego oczu.
Po paru chwilach stanęła kilka cali przed Nim w całej swojej okazałości, przyodziana jedynie w liczne cienie. Skryła swoje czarne węgle pod warstwą dziecięco delikatnych powiek i rzędami długich rzęs.
Pan wstał. Pochwycił jedwabny płaszcz spoczywający na dębowej komodzie i okrył kruche ciałko Istoty, która do tej pory była przyodziana jedynie w liczne cienie. Ujął jej twarz w dłonie i zobaczył znów jej czarne węgle wyłaniające się spod rzęs. Całował te węgle szeptając przemiłe słowa, po czym Istota padła w ramiona Pana, czując wreszcie przynależność i bezpieczeństwo odnalezione w tej zalanej wonią bzu i światłem zachodzącego słońca izbie.
Inni zdjęcia: 1434 akcentova4 / 4 / 25 xheroineemogirlxDzieciak suchy1906;) virgo123Pierwiosnki elmar... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24