Oczami Claudii
-Mój boże! Co tu się stało?!-krzyknęłam wchodząc do kuchni.
-Co?-zapytała Caren stając za mną.-Dorośli i odpowiedzialni...-prychnęła. Przyszła reszta dziewczyn i zaczęły wyzywać pod nosem na chłopaków.
-Najciekawsze pytanie: gdzie oni teraz są?-stwierdziła zapytaniem Stella.
-Harry!!!-wydarła się Enn.-Jeśli przyjdziesz tu teraz to ograniczę twoją karę do 2 tygodni!!!
-Do tygodnia!-negocjował gdzieś z głębi domu.
-3 tygodnie!-przekomarzała się.
Usłyszałyśmy jak ktoś zbiega po schodach. Zaraz przed nami stanął Danny.
-Nie dawaj Hallemu kaly. To nie on zacął...-powiedział.
-To kto?-zapytała podejrzliwie.
-Powiedziałem, ze mi się nudzi i zeby coś polobić. A oni wsyscy kzyknęli: Bitwa na jedzenie!-wytłumaczył.
-Kazali ci to powiedzieć?-zapytała Stella.
-Tylko tom pielsą cęść- uśmiechnął się.
-Czyli chcieli zgonić to na ciebie?-podsumowała Danielle. Spojrzała na nas wszystkie, tylko skinęłyśmy głowami.-Jeśli nie zejdziecie tu w przeciągu 30 sekund i nie posprzątacie w przeciągu godziny wszystkiego na błysk możecie pożegnać się z kolacją! Nie będę mówiła przy dziecku o innych konsekwencjach! Wychodzimy!
Emily wzięła Dannyego, ubrała go i poszłyśmy do niej.
Oczami Emily
Otworzyłam drzwi i zaprosiłam dziewczyny do środka. Danny od razu pobiegł w głąb domu i zaraz wrócił na rękach Aarona.
-Oo? Hej!- uśmiechnął się do nich wszystkich.-Jestem Aaron, kuzyn Emily.-przedstawił się.
-Stella.
-Caren.
-Danielle.
-Claudia.
Przedstawiły się po kolei i podały mu rękę.
-Zapraszam dalej.-powiedziałam i zagoniłam je do salonu.
-Czyli nie muszę iść na żadną imprezę?-zapytał mnie na ucho kuzyn.
-Zmartwię cię. Wszystkie są zajęte.-wytknęłam mu język i poszłam zrobić dziewczynom herbatę.
Oczami Harryego
-Mówiłem, że będziemy mieli przerąbane...-westchnąłem i starłem mąkę z lampy pod sufitem.
-Taak, a ja uznałem to za zabawne.-stwierdził Niall zbierając skorupki od jajek.
-A ja jako ten odpowiedzialny powinienem był zareagować i zabronić tej zabawy.-powiedział Liam wycierając lodówkę, która była umazana kechupem.
-No nie mówcie, że wam się nie podobało!- zaśmiał się Louis.
-Taak, było fajnie, ale przed sprzątaniem...-zawtórował mu Zayn.
-Pozbądźmy się tego bałaganu... I wgl. Jak ja mogłem pozwolić żeby jedzenie się tak zmarnowało...-jęknął Nialler. Zaśmieliśmy się wszyscy włącznie z nim.
2 tygodnie później. 3 dni do świąt.
Oczami Claudii
Przygotowania idą pełną parą. Wszyscy bierzemy udział w przygotowaniach. My z dziewczynami zajęłyśmy kuchnię, a chłopcy mieli zająć się dekorowaniem domu (ubieranie choinki, zakładanie lampek i takie tam).
Wieczorem siedzieliśmy wszyscy w salonie i rozmawialiśmy.
-Wpadłam na genialny pomysł!-podskoczyłam uradowana.
-Słuchamy uważnie.-powiedział Louis.
-Plan na sprawdzenie waszych rodziców-uśmiechnęłam się tajemniczo do chłopców i przedstawiłam im mój plan.
-Moi to zejdą na zawał...-zaśmiał się Zayn.
-Szczególnie twój ojciec, który za mną nie przepada...-skomentowała Stella.
-Mówiłem ci, że masz się nim nie przejmować...-upomniał ją mulat. Ta dała mu tylko buziaka w policzek.
-Moja mama raczej się wszystkiego po mnie spodziewa.-dorzucił swoje 3 grosze Harry. Wybuchnęliśmy śmiechem.
-Harry Spodziewajsiępomniewszystkiego Styles...- skomentowała Caren.
-Prawda, że piękne nazwisko?-uśmiechnął się.-Może też chcesz takie mieć?-poruszył znacząco brwiami.
-Pasuje idealnie do sytuacji...-westchnęła.
-Dee, to jest ogólnie dobry plan...-stwierdził Liam.-Ale czy twoja mama da radę przylecieć wcześniej od wszystkich? I musimy też pomyśleć nad noclegiem dla reszty, bo tu się raczej nie zmieszczą. To jest ok. 50 osób i to tylko rodzice z rodzeństwem.
-Zaraz do niej zadzwonię.-odpowiedziałam.-Z nimi nie będzie problemu, bo ojczym ma dom pod Londynem, spory dom. Więc rodzinka Lou spokojnie się tam zmieści.-uśmiechnęłam się-Integracja.
-Dobra. To idź dzwonić, a ja załatwię hotel.-powiedział Li. Poszłam do kuchni i połączyłam z mamą.
-Hej córciu. Coś się stało?-zapytała.
-Od razu musi się coś dziać?-zaśmiałam się.-Mam interes... Moglibyście przylecieć jutro?
-Oczywiście, a o co chodzi?
-Potrzebuję Hannah.-uśmiechnęłam się pod nosem.
-A w czym pomoże ci 6 miesięczna siostra?-zaśmiała się.
-Musimy sprawdzić rodziców chłopaków...
-Dobra. Już się boję...
-A no i jeszcze jedna prośba. Czy rodzina Lou będzie mogła zatrzymać się u Rogera, tam gdzie wy będziecie? To są naprawdę świetni ludzi, same dziewczyny. Mama i 4 siostry.
-Oczywiście. Nie ma problemu. To do zobaczenia jutro.
-Dziękuję. Kocham cię! Ucałuj małą! Pa!-zakończyłam i poszłam do salonu.-Załatwione...-uśmiechnęłam się do wszystkich.
Pierwszy rozdział z nowego pokoju :)
Oł yea! Może będę miała tu lepszą wenę. Ogólnie to mam kilka fajnych pomysłów tutaj i może od września zacznę dodawać rozdziały do opowiadania o Caitlin :) w którym również będzie się działo.
Poleci ktoś moje opowiadanie na swoim blogu? Proszę? W zamian mogę zareklamować również jego blog. Tylko napiszcie w komentarzu.
Trzymajcie się!
Czytasz=skomentuj <33333