*Oczami Stelli*
-Powiedziałam coś nie tak?-zapytała przejęta dziewczyna.
-Coś mi się zdaje, że problem jest w imieniu, które wypowiedziałaś.-stwierdziłam.-Pójdę z nim pogadać...-po drodze zmierzwiłam jeszcze włosy mulata i pobiegłam do pokoju Irlandczyka. Zapukałam delikatnie, ale nie słysząc odpowiedzi zaprosiłam się sama i weszłam.-Niall..?-powiedziałam cicho, siadając na skraju łóżka.-Co się stało?
-Nic...-odpowiedział przez łzy.
-Jakoś ci nie wierzę...-pogładziłam go po plecach.-Pokłóciliście się?
-Nie.-odpowiedział, a po chwili dodał.-W pewnym sensie.-podniósł się i spojrzał na mnie czerwonymi oczami.-Ona już mnie nie kocha.
-Skąd możesz wiedzieć?
-Bo mi to powiedziała prosto w oczy!-krzyknął, a mnie aż to zdziwiło. Emily? Przecież to do niej niepodobne.
-A może miała powód... Coś takiego jak ja kiedy kończyłam swój związek z Zaynem...
-A pamiętasz jak mi opowiadałaś jak to było?! Nie mogłaś spojrzeć mu w oczy i płakałaś, bo kochałaś go dalej tak samo. A ona... Była twarda, nie miała łez w oczach i powiedziała mi to prosto w twarz!
-Może jest silna, a nie tak jak ja... Rozmawiałeś z nią?
-Nie. Zamknąłem się w łazience, a ona poszła, zabierając ze sobą wszystko...-przytuliłam go, a on wtulił się w moje ramię.
-Powinieneś do niej iść...-zaproponowałam.-Porozmawiajcie na spokojnie. Wyjaśnicie sobie wszystko...
-Dzięki Stell...
-Ty pomogłeś mi, ja pomagam ci... Proste i logiczne. Ogarnij się i leć.-powiedziałam i wróciłam do reszty.
-I co?-zapytał Zayn.
-Na razie wam nie powiem, bo jeszcze nic nie wiadomo.-oznajmiłam. Zaraz z góry zbiegł Horan i wypadł przez drzwi na zewnątrz.
*Oczami Nialla*
Stanąłem przed drzwiami domu Emily i zadzwoniłem dzwonkiem. Otworzył mi wysoki chłopak z Dannym na rękach.
-Cześć. Jest Emily?-powiedziałem.
-Cześć...Emm...-zadzwonił jego telefon.-Przepraszam na chwilę...-odebrał.-Hej... Mama pewnie nie odbiera, bo jest w pracy... To dobrze... Powiem jej... Pewnie... Danny.-podał małemu telefon.
-Ceść- powiedział chłopiec do słuchawki.-Yhym... A wies, ze właśnie psysedł do nas Niall?... Lily?... Lozłącyła się...-powiedział oddając chłopakowi telefon.
-To ja będę szedł...-powiedziałem i odszedłem, a łzy znów zaczęły płynąć po moich policzkach.
*Oczami Emily*
Niall. Łzy pojawiły się w moich oczach. To imię zapamiętam do końca życia. I będzie zawsze dla mnie tak samo ważne. Przecież dalej go kocham.
Gdzie jestem? Szwajcaria... Właśnie weszłam do kliniki. Poszłam do recepcji i przedstawiłam się oraz dałam kobiecie dokumenty. Przyszła pielęgniarka i zaprowadziła mnie do mojej sali. Drugie piętro. Wielkie szklane drzwi, kolejne drzwi i następne. Te już do mojego nowego pokoju gdzie spędzę trochę czasu. Kobieta nakazała mi przebrać się w piżamę, a następnie przyjść do gabinetu na końcu korytarza. Gabinet zabiegowy. Dostałam jakiś zastrzyk, zrobili mi motylka, czyli to do czego podłącza się kroplówki. Potem znów mogłam wrócić do siebie. Rozłożyłam swoje rzeczy do szafki, a następnie usiadłam na łóżku i wzięłam do ręki telefon. Kilka połączeń od niego, kilka wiadomości od niego. W sumie wszystkie o treści Proszę. Spotkajmy się i porozmawiajmy. Następne kilka połączeń było od Stelli i wiadomość również od niej Emily. Co się z tobą dziej? Proszę, porozmawiaj z Nim.... W oku zakręciła mi się łza, ale szybko ją wytarłam, bo do sali wszedł lekarz z kartą pacjenta. Moją kartą. Przedstawił się i przywitał ze mną.
-Rak szyjki macicy...-przeczytał z dokumentów. Wzdrygnęłam się na te 3 wyrazy. Moja mama na to zmarła. A ja mam to po niej, odziedziczyłam w genach, ale u mnie szybciej się to objawiło gdyż pół roku po ukończeniu 18 lat. Mamie ujawniło się w wieku lat 41. ponad dwa razy później...-Na razie zastosujemy chemioterapię.-oznajmił.-Rak nie jest jeszcze na tyle rozwinięty, aby go operować. Na razie da się go leczyć... Ale to przez kilka miesięcy, albo tygodni. Dobrze, że został tak szybko odkryty. Masz szczęście, jeśli tak to można nazwać... Jutro zabierzemy cię na badania.-powiedział i wyszedł.
Albo operacja się uda i będę żyć, ale nie będę mogła mieć dzieci, albo nic się nie uda i odejdę do rodziców. Dlatego wolałam odejść od Horana żywa niż żeby oglądał mnie na wykończeniu.
Wzięłam telefon i odpisałam Stelli Przepraszam, ale to nie jest możliwe. Po prostu zapomnijcie o mnie, tak będzie najlepiej. Może KIEDYŚ się spotkamy. Xoxo. Podkreśliłam słowo kiedyś dlatego, że możemy nie spotkać się na tym świecie. Położyłam się i patrzyłam w sufit.
Kilka dni później.
*Oczami Nialla*
Dalej nie mogę się przyzwyczaić do tego, że odeszła... Płaczę nocami, ale w dzień staram się skrywać swoje uczucia żeby nie dołować tym reszty domowników. Próbuję do niej dzwonić i pisać, ale z jej strony mam brak odpowiedzi. Wiem, że napisała do Stelli. Jak można o niej zapomnieć? No ja się pytam! Jak?! Przecież to jest coś niemożliwego skoro zabrała ze sobą cząstkę mnie, a teraz w tym miejscu jest pustka i tęsknota. I jeszcze to słowo kiedyś... Dlaczego je tak zaznaczyła?
Stałem w kuchni i zalałem kubki z herbatą wodą.
-Po co ci dwie herbaty?-zapytał Harry stając obok mnie. Ale ja jestem głupi. Dzisiaj jest piątek i to wieczorem. Zawsze razem z Emily siadaliśmy na parapecie w moim pokoju popijając ciepły napój i podsumowując sobie poprzedni tydzień. I tak co piątek. Dzisiaj pierwszy piątek bez niej...
-Zrobiłem jedną dla ciebie...-wykręciłem się i podałem mu kubek.
-Dzięki, ale wiesz, że nie lubię malinowej z cytryną. To ulubiona herbata...-zaciął się, bo chyba widział, że moje oczy się zaszkliły.
-Wiem. Jestem głupi. Nie musisz mi tego mówić!-powiedziałem i poszedłem do siebie. Pierwszy raz od jej odejścia sięgnąłem po laptopa i zatopiłem się w wirtualnym świecie. Z ludźmi których nie znam. Na twitterze. Z ciekawości co ludzie o mnie piszą wpisałem tam swoje imię i nazwisko. Co któryś tweet były linki do zdjęć z podpisami Dziewczyna Nialla Horana na lotnisku. Fajnie, że jeszcze się nie rozeszło, że nie jesteśmy już razem. Oglądnąłem zdjęcia. Piękna jak zawsze, ale trochę smutna. To sprawiło, że zdołowałem się jeszcze bardziej. Ale najbardziej zaciekawiło mnie to dokąd poleciała. Poszukałem jeszcze innych zdjęć z tego dnia. Może coś znajdę co naprowadzi mnie na jej lokalizację... Jednak godzinne poszukiwania poszły na marne, przejrzałem wszystkie możliwe zdjęcia, ale nic nie znalazłem. Wszedłem na jej profil na twitterze. Ostatnia wiadomość wysłana 1 minutę temu. Treść @aaron22 też tęsknię.. Szybko wysłałem jej wiadomość prywatną Emily. Proszę, porozmawiajmy, chcę abyśmy wszystko sobie wyjaśnili. Proszę... Siedziałem i patrzyłem w ten ekran aż odpisze, ale chyba łudziłem się tym, że to możliwe. Odświeżyłem i od razu rzuciło mi się w oczy. 11 sekund temu Niall. Proszę, po prostu zapomnij. Nie pisz, nie dzwoń. Zacznij nowe życie, znajdź sobie kogoś i pokochaj go mocniej niż mnie. Zasługujesz na kogoś lepszego, kogoś kto nigdy cię nie zostawi. Przestań żyć przeszłością, a zacznij żyć teraźniejszością i przyszłością. Pomyśl o sobie. Masz być szczęśliwy.. Popłakałem się. Być szczęśliwy... Bez niej? To niemożliwe... Problem w tym, że nie potrafię, bo ciebie kocham najbardziej. Powiedz mi tylko ja zrobiłem coś źle, moje fanki czy może masz kogoś innego..?. Nic z tego co wymieniłeś. Mam swoje powody, o których nie mogę ci powiedzieć. Przepraszam... Trzymaj się i ułóż sobie życie. Jesteś cudownym chłopakiem. Naprawdę dziękuję ci za te kilka wspólnie spędzonych miesięcy. Do zobaczenia KIEDYŚ.... Rozpłakałem się jeszcze bardziej.
Wiecie, że na końcu tego rozdziału sama się popłakałam? I dalej nie mogłam już pisać... ;c
Kolejne rozdziały jutro.
Ja zabieram się za pakowanie, ale nie wiem czy mi się chce. Muszę się przebrać z piżamy xD