I tego pięknego wieczoru.. gdy na niebie gwiazdy tańczą z księżycem i jego promienie przenikliwie przeszywają ciemne chmury, jeden najdłuższy promienie dosięga ją... Czuje jak on przenika jej klakę piersiową, rozdziera przestrzeń pomiędzy żebrami i powoli jak wiertło zaczyna wkręcać się w mięśnie serca...po chwili osiąga on swój cel.. dotarł do najgłębszych zakamarków jej serca, dotarł tam gdzie nikt inny nigdy nie dał rady.. przez niego poruszyło się w niej stare,zakurzone i zapomniane uczucia oraz wspomnienia, dotyczące jej umarłego dziadka.. z którym była bardziej zżyta niż z matką.. W tedy od dłuższego czasu rozkleiła się jak dziecko, łkała siedząc na parapecie i wpatrywała się w niebo. Minęło już kilka lat ,ale nie dając po sobie poznać cierpiała co raz bardziej, nie mogła sie z tym pogodzić że go już nie ma, że odszedł... Chowała to pod uśmiechem codziennym, ale gdy nadchodził wieczór zamykała się w swoim pokoju i rozmawiała z nim.. Przez cały czas zajmowała się jego grobem , odwiedzała go regularnie i czytała mu jego ulubiony tomik poezji.. Przez siedem lat liczył się tylko on, zaniedbała szkołę, przyjaciół i rodzinę chociaż sama tego nie odczuwała. była zapatrzona w dziadka,liczył się tylko on. Bo tak naprawdę tylko on ją rozumiał, były takie momenty że czuła ona jego bliskość, jak ktoś chwyta ją za rękę czy obserwuje ją w nocy, nie bała się bo wiedziała ,że był to on. Ale jego mała wnusia dorosła i jak to każdy zakochała się bezgranicznie i bez opamiętania, wiedziała że jest to ten jedyny z których chce być do końca swych dni. W parze z tym szło coraz rzadsze odwiedzania dziadka, coraz mniej z nim rozmawiała i powoli to wszystko zanikało , aż doszczętnie zanikło.. W dniu dla niej najpiękniejszym , którym były oświadczyny , przyśnił się jej dziadek, który zapłakany siedział jak zawsze pod domem na krzesełku, ona podeszła do niego i zapytała co się stało, starszy pan łkał coraz głośniej, aż wydusił z siebie " I TY TEŻ O MNIE ZAPOMNIAŁAŚ W TYM DNIU" po czym znikną.. Dziewczyna natychmiast się przebudziła spojrzała na zegarem i datę.. a była to data śmierci.. była zła na siebie ale szybko ubrała się i wybiegła z płaczem z domu biorąc pierwszą lepszą świece i zapałki , biegła w stronę cmentarza. Łzy coraz bardziej napływały jej do oczu przez co miała gorszą widoczność i zaczął podać deszcz.. co chwila w jej głowie odtwarzały się słowa dziadka ze snu, aż nagnę na przejściu dla pieszych zatrzymała się i zapatrzyła się w mężczyznę stojącego koło latarnia, ale gdy przetarła oczy on znikną.. przed jej oczyma pojawiło się jasne światło... Był to samochód potrącił ją.. nie miała szans żeby przeżyć, skonała....... ostatnimi słowami które wyłkała było "NA ZAWSZE TWOJA" po czym z ręki wypadła jej świeczka i delikatnie upadła rozpryskując kałużę wody... :(
Inni użytkownicy: elo32jinxiemarlonbrandon1czerwonagwiazda1991wypadek8kd87eweorsmaciej11301992brooklyn10laura12122
Inni zdjęcia: O świcie slaw300:) dorcia2700*** ostatniepowitanieCRESCENT MOON VIBES xavekittyx*** ostatniepowitanie*** ostatniepowitanie*** ostatniepowitanie*** ostatniepowitanie*** ostatniepowitanie*** ostatniepowitanie