Milion lat mnie tu nie było.
Milion rzeczy się też pozmieniało.
Tak strasznie potrzebuję z kimś pogadać, upewnić się, czy dobrze robię.
Czy czasem nie pakuję się w kolejne kłopoty.
Czy nie niszczę sobie życia w kolejny, wyszukany sposób.
Coś się kończy, coś zaczyna.
Wypełniam w milczeniu deklarację maturalną.
Jeszcze 8 miesięcy "dzieciństwa".
Później zacznie się..
No właśnie, co się zacznie?
Na zdjęciu najnowszy nabytek, dwuletni jednoślad.
Pięknie śmiga.
jestem z niego dumna!
A z siebie niekoniecznie.
Bo tak jakoś dziwnie się czuję z tym,
że przeglądam internet w poszukiwaniu sukni na własny ślub...