Oto jest i Stefcian, moje nowe zwierzątko.
Jest to malutki nietoperz z gatunku nocek rudy.
Mieszkał sobie w wieży starego kościoła w Łodygowicach.
W Wielki Piątek z niewiadomych przyczyn po prostu spadł z tej wieży, później ktoś go nadepnął i biedny Stefcian już nie pofrunął.
Leżał tak 8 dni zdany na łaskę i niełaskę losu.
Aż znalazłam go, podniosłam z ziemi i zabrałam do domu.
Był bardzo słaby, skórę miał suchą i popękaną, między łapkami i na uszkach.
Od wczoraj nabiera sił, śpi do góry nogami w pudełku po butach.
Ma tam swoją miseczkę z wodą w której uwielbia się taplać.
Je rozdrobnione kawałki surowego mięsa.
Teraz trzeba kupić jakieś robale w sklepie wędkarskim, bo to jest jego prawdziwe pożywienie.
Fuuuuj, robale :x skręca mnie na myśl, że będę musiała dotykać tego szajstwa.
Ale czego się nie robi dla zwierzaków.
Stefuś dodatkowo ma pchły, jak każdy dziki sierściuch.
Ale z tym też sobie poradzimy, kupię mu jutro jakieś mazidło dla kotów.
Na koniec przytoczę okrzyk radości mojej mamy:
"Rany Boskie, wampira do domu przyniosła!"
Mój wampirek