Udało się, jeszcze nie wiem, jak to się stało,ale mamy swoje mieszkanie.
W piątek, jak prawie co tydzień wbiegłam na dworzec, a potem jak co tydzień przebiegłam te właściwe schody i jak co tydzień wypatrywałam niebieskiego pociągu.
Tym razem Buenyamin miał trochę więcej, niż dwie koszulki, bokserki i skarpetki, w których i tak ja chodzę.
Pan taksówkarz zgubił się na naszym nowym- CZADERSKIM- osiedlu.
I kiedy stanęliśmy przed drzwiami od klatki naszego wspólnego mieszkania-ja- nie mając chleba i soli jedynym, co mogłam zrobić to wypowiedziec "Wilkommen in unserem gemeinsame Wohnung", a po chwili znów widziałam te czarne oczy, ktore po raz kolejny się zeszkliły.
Nasze mieszkanie jest swego rodaju biblioteką. Mamy około 400 książek-po polsku, angielsku,są tam jeszcze słowniki łaciny, włoskiego i angielskiego. I te wszystkie książki są schowane w ogromniej szafie, w której jest światło i jest tak ogromna że można wstawić tam krzesło, zasunąć za sobą drzwi i wcale z niej nie wychodzić. I kiedy w piątkowy wieczór Buenyamin odkrył co kryje się w szafie na korytarzu wszedł tam, zapalił światło i zamilkł, a kiedy po 15 minutach zwołałam go prosząc, żeby przyszedł pożegnać się z Panią wynajemczynią, jako odpowiedź usłyszałam "BOŻE, ile tu książek". Pani G. zaśmiała się,a ja po raz kolejny pomyślałam, że to właśnie jest mężczyzna moich marzeń.
W środę jadę na urlop do Berlina. I wiem, że znowu bedę jak Pierwsza Dama. Poznam Jego kumpli i po raz tysięczny wystawię swoj niemiecki na próbę.
A w sootę wrócę z nim do Bydgoszczy i juz codziennie będę mogła zasypiać na Jego klacie i słuchać, jak mruczy, kiedy opowiada mi o tym, co we mnie kocha.
A gdybym to ja chciała wymienić mu te wszystkie powody, dla których Go kocham to nie starczyłoby mi dnia.
Codziennie, ale to codziennie spełnia moje marzenia- od tych najgłupszych o intuicyjnych buziakach w czoło, poprzez te, kiedy dobrowolnie oddaje mi swoje skarpetki, albo kiedy siada ze mną na kanapie, je jabłka i rozbawia mnie do łez kończąc na tych, kiedy w niedzielny poranek siadam w jego skarpetkach, siadam na podłodze i pykam z nim na xboxie i przejeżdżam facetów z zakupami na chiodnikach w GTA- w sumie to chciałam Call of Duty, a dostałam GTA V. No cóż.
Wiem, że jutro czas na kolejne z mojej listy marzeń. I wiem, że on znowu je spełni
Inni zdjęcia: Okno papieskie nacka89cwa... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24