Byłem na miejscu 15 minut przed ustaloną godziną. Cały czas zastanawiałem się o czym będę z Nią rozmawiać, jak zniweluję ciszę, jeśli takowa powstanie. Zdawałem sobie sprawę z tego, jak dużo znaczyć dla Nas będzie to spotkanie. Spojrzałem na telefon. Zegarek wskazywał 18:01. Spóźniała się. Może robiła sobie ze mnie jaja? Może to wszystko było tak na prawdę, żeby mogła się ze mnie śmiać z swoimi koleżankami? Nie wiem. Spanikowałem. Już miałem dać za wygraną, kiedy pojawiła się. Wyszła zza rogu budynku, przy którym mieliśmy się spotkać. Wyglądała zupełnie tak, jak chciałem żeby wyglądała. Na jej twarzy malował się delikatny uśmiech, policzki oblewał subtelny rumieniec, oczy połyskiwały pod wpływem słońca. Właściwie, nie pamiętam co miała na sobie, byłem zafascynowany jej urodą i zupełnie nie zwróciłem uwagi na strój. Podeszła do mnie, odruchowo wyciągając rękę na powitanie. Uścisnąłem ją, w duchu żałując, że nasze stosunki nie są na tyle dobre, by móc przytulić obiekt mego pożądania, i mówię zupełnie serio, nigdy nie wypuścić. "Cześć. Przepraszam za spóźnienie, ale wypadła mi pewna sprawa". Nic się nie stało - odparłem, a w myślach - jesteś dla mnie najważniejsza, wszystko Tobie wybaczę.
dla wścibskich - wszystko piszę SAMA, nikt mi w tym nie pomaga.