To ...
Były...
NAJLEPSZE urodziny w całym moim dotychczasowym życiu EVER!
Boże, boshe, bosze, zacznijmy od początku:
1.Rano pojechałyśmy na gminne/pierwszą rundę Coca-Coli Cup i wygrałyśmy wszystkie trzy mecze!
Chciałabym przy tym podziękować wspaniałej drużynie, do której mam zaszczyt należeć za piękną grę, za zaangażowanie i motywację, za wspaniałe akcje i prowadzenie wszyskiego do końca! Gdyby nie ciężka praca każdej z nas i 10000% wykorzystania swoich możliwości podczas wczorajszych rozgrywek to nigdy byśmy nie wygrały. Więc dziękuję jeszcze raz i tak jak wielokrotnie już powtarzałam: to był najlepszy prezent urodzinowy jaki mogłam sobie wymarzyć, jaki mogłam dostać!
2. Popołudnie spędzone w Kruku na dniach otwartych, ciekawie, przyjemnie, nowe "znajomości", no spoko loko było :)
3.Wieczór w Pokusie w formie imprezy urodzinowej mojej i Kai - DZIĘKUJĘ! Nie dość, że pojawili się wszyscy zaproszeni goście i bawiłam się świetnie, to jeszcze dostałam na urodziny:
a) od dziewczyn buciki malutkie (rozmiar 19) nabite 3 ćwiekami z przodu (wszyscy wiedzą, że uwielbiam ćwieki!), 3 ćwiekami od dołu (imitacja korków <3), z przyklejonym na rzepie rysunkiem piłki do nogi (moje zamiłowanie do piłki nożnej :*) i przyklejonym z boku znaczkiem Nike (wszyscy wiedzą, ze mam w planie kupić Nike :D). No poprostu pomysłowość nie zna granic! GE-NIA-LNY prezent!
b) od Kai plakacik z piłkami do nogi i leżącymi na nich (opierającymi się?) słodkimi pieskami - mmm, cudo, powiesze sobie na drzwiach i w końcu będę mogła się swobodnie przebierać w pokoju ^^. A tka serio- boski! Dzięki!
c) od brata i rodziców pieniądze, bukiet kwiatów i kartkę urodzinową :)
d) od Mireli dostałam razem z Kają nasze kochane ciasto czyli blok czekoladowy - mmmmmm, palce lizać, ale się najadłam nooo!
e) od Romy czekoladę oczywiście z nadzieniem karmelowym - mniamciu, mniamciu, najlepsza czekolada ever!
Noo, a ogólnie w Pokusie po złożeniu życzeń i prezentach zamówiłyśmy pizzę, a gdy czekałyśmy, zjadłyśmy już czekolady i trochę bloku czekoladowego. Potem miałam 3 kawałki pizzy - swoją drogą, dobry wybór z tą serową pizzą <3, no i jeszcze sobie zjadłam potem dużo dużo bloku czekoladowego- czyli jednym słowem nażarłam się jak nigdy!
Pogadałyśmy, potem pograłyśmy w lotki no i większość sie zebrała już do domu i zostałam tylko ja, Ewelina, Mirela i Weronika. Posiedziałyśmy, jeszcze pogadałyśmy, dokończyłyśmy ciasto no i do domciu!
W każdym razie było genialnie!
A na podsumowanie dnia siadłam na kompa i tyle :)
i oczywiście dziękuję wszystkim za życzenia, nie spodziewałam się, że tyle osób będzie pamiętać :]
Czyli podsumowując:
NAJLEPSZY DZIEŃ EVER NOO!
Dziękuję za wszystko, za mecze, za Tychy, za Pokusę, za komplementy, za miłe słowa, za życzenia, za komplementy, za pamięć i za poprostu świetnie spędzony dzień!
Noo, a jutro urodzinki Kai- czekaj na wpis blondyneczko!