- Majka wstawaj! Już 07:00! - mówiła mama, która od 15 minut próbowała obudzić córkę.
- Jeszcze 5 min.. - odpowiedziała dziewczyna nakrywając się kołdrą.
Jak powiedziała tak zrobiła, po 5 minutach zwlokła się z łóżka i otworzyła szafę zastanawiając się co dzisiaj na siebie załyć. Jak zwykle zdecydowała się na rurki i luźny T-shirt. Biorąc ubrania do ręki pomaszerowała do łazienki. O 07:25 była już gotowa. Zakładając kurtkę i plecak na ramię wzięła kilka gryzów kanapki i wyszła z domu. W drodze do szkoły powtarzała wzory kwasów z chemii.
- Pieprznięta chemia! - przeklinała w myślach przedmiot i nauczycielkę, której tak nieznosiła.
- Maja, poczekaj.. - jakiś znany jej głos wołał ją z tyłu. Jak się okazało była to jej przyjaciółka, Magda.
- O hej, nie zauważyłam Cię. - tłumaczyła się dziewczyna.
- Luzik. Jak tam? Umiesz coś na chemię? - zapytała spoglądając na nią.
- W miarę. A no coś tam wiem. - powiedziała śmiejąc się.
- Znając Ciebie jak zwykle dostaniesz piątkę!
- Piątkę odjąć 4, jeśli tak, to się zgodzę.
Były tak zajętę rozmową, że nie zauważyły kiedy znalazły się tuż przed szkołą. Wchodząc do szatni przywitały się ze znajomymi i ściągnęły niepotrzebne im ubrania. Przed klasą, w której miała mieć lekcje stał Michał. Chłopak, który od dłuższego czasu podobał się Majce. Byli przyjaciółmi od zawsze, ale niestety on miał kogoś. Znała ją dobrze. Karolina była długonogą blondynką, o której marzył każdy chłopak. Dlatego wiedziała, że nie ma szans. Jej uczucie nie malało, ale rosło z dnia na dzien.
- Mała, co z Tobą? - zapytał wysportowany, niebieskooki brunet kierując wzrok na zamyśloną dziewczynę.
- Ze mną? A niby miałoby być? - odpowiedziała udając szczęśliwą.
Była w tym dobra, czasem nawet sama przed sobą potrafiła kłamać, jaka to jest szczęśliwa.
- Sam nie wiem. Tak w ogóle idziesz dzisiaj na nasz koncert?
- Kurdę! Zapomniałam.. raczej nie, przepraszam..
- A to dlaczego?
- Chociażby dlatego, że nie mam z kim - tłumaczyła się.
- To żadne wytłumaczenie, idziesz i już. - zaśmiał się pokazując szereg białych zębów.
- Okey. - nie była w stanie odpowiedzieć nic więcej, ten jego cudowny a zarazem tajemniczy śmiech spowodował, że serce zaczęło walić jak oszalałe, a kolana zaczęły się uginać.
- O czym rozmawiacie? - wtrąciła się Karolina.
- O niczym ważnym - odpowiedziała, po czym weszła do klasy, ponieważ zaczęły się lekcje.
_______________________________________________
Jeśli spodobało Wam się moje opowiadanie to jeszcze dziś będzie kolejna część. Udzielajcie się!