Poprzednia część klik
https://www.youtube.com/watch?v=Dg4MZR9JW6A&index=2&list=RDxLPGtQoRUbk
Opowiadanie cz.20
Umówiliśmy sie w końcu ze przyjedzie po mnie o 15, a wcześniej napisze żebym zdążyła sie zebrać. Poszłam jeszcze do babci jako iż stwierdziłam ze mam jeszcze dużo czasu. Zjadłam nawet u niej obiad. Wróciłam do domu po 14, gdyż stwierdziłam ze jakoś specjalnie nie będę sie szykować, przecież to zwykły, koleżeński wypad na łyżwy i nic poza tym. No jeszcze te zakupy. Ale ponoć małe. Niczego sobie nie wyobrażałam. Miałam zamiar iść jako kumpela i dobrze sie bawić. Zreszta wiedzialm ze jak pójdę z nim to będzie fajnie.
Był punktualny. Punkt 15 stał pod moim domem, w tym samym czasie dostałam wiadomość ze czeka. Zabrałam potrzebne rzeczy i wyszłam z domu informując o tym mamę. Wsiadłam do samochodu, przywitalismy sie, zapiełam pasy i pojechał. Droga do miasta mijała nam na miłych rozmowach. No nie zupełnie. Jak byliśmy gdzieś w połowie drogi zaczął mowić o swojej byłej oraz o Monice. Mianowicie powiedział ze jego była zaprosiła na swoje urodziny jego kumpla z osobą towarzysząca. On poszedł z Moniką, wszyscy myśleli ze oni są parą, i podobno tak sie zachowywali. Na początku chodzili cały czas razem, siedzieli. Potem Monika zaczęła sie kręcić koło takiego Kuby. On nie wytrzymał i zaczęli sie kłócić. Monika zaczęła płakać, jego była poszła do niej i zaczela ją pocieszać. Potem sie usiszylo. Ale potem sytuacja sie powtórzyła i ten kolega nie wytrzymał i poszedł do domu. Wszyscy zaczęli go szukać. Lecz Monika sie tym bardzo nie przejęła, zdąrzyła sie już przelizać z tym Kubą. Podobno co chwile sie lizali. Monika nawet tańczyła na stole z tego co słyszałam. Dużo osób po tych urodzinach wzięło ją za zdzirę. Gdy usłyszałam ze jego była zainteresowała sie Moniką zaczęło mi coś świtać. Dostałam tej nocy kiedy były urodziny jego byłej od jej brata wiadomość jak mi sie układa z Bartkiem. Nic nie odpisałam. Stwierdziłam ze pewnie sie upili i robią sobie żarty. A teraz nie jestem pewna czy to były żarty. Nie wiem nawet czy to on wysłał czy ktoś inny z jego konta... Ale jakby nie było byłam teraz z nim i nie miałam zamiaru być smutna. Reszta cześć drogi mijała nam na wesołych rozmowach. Potrafiliśmy sie śmiać nawet z jakiś głupot. Gdy zaparkował poszliśmy do sklepu. Takich zakupów jeszcze nie robiłam. Chyba wszyscy, albo przynajmniej większość patrzyła sie na nas jak na idiotów. Śmialiśmy i latalismy po tym sklepie. W dodatku z listą zakupów w ręce i to dość długą. Najbardziej zapamiętałem te momenty kiedy nasze spojzenia sie spotkały i sie do siebie usmiechnelismy. Albo to ze niby przypadkiem aby lepiej widzieć listę zakupów mnie objął. Przez nasze wygłupy spoznilismy sie dobre 20 minut na seans. Szybko polecieliśmy do szatni sie przebrać. Bartek poszedł po bilety. Nie chciał pieniędzy. Stwierdziłam ze potem mu dam. Cały czas humor nam dopisywał.
Iza
Cdn.