Milion myśli obiega moje ciało, a skupiam się na zaledwie kilku problemach. Czuję, że z każdej strony ktoś lub coś wkłada we mnie palce. Jest ich mnóstwo. Jeden, drugi. Właściwie zliczyć ich można i setkę, gdyby się dobrze przypatrzeć.
Cholera, przecież mnie to pożera.