Głodowe Igrzyska
W pierścieniu ognia
Kosogłos
W jakieś 5-6 dni.
Aaaah, dobre miejsce na słabą recenzję pod wpływem emocji. (BĘDĄ SPOILERY)
Tak wiem, czytałam zbyt szybko, nie robiłam przerw - nie dotarł do mnie sens niektórych wydarzeń. Dlatego ciężko jest mi ocenić, co mi tak właściwie nie gra i dlaczego zakończenie jest do dupy.
Być może dlatego, że nic nie zmienia. Nic nie zmienia.
To by miało sens - wojna, wojny, walki, bitwy, uzyskanie niepodlełości, obalenie tyrana... Przede wszystkim morze śmierci, oddanie się sprawie całym życiem - nic się nie zmienia.
Niee... bez sensu. Zmienia się! Zmienia się tak diamteralnie, że prawie w ogóle...
Nie lubię tego. Poza ogólnym sensem książki nie ogarniam jej całości. Czuję się wykiwana jak wtedy, kiedy zginęli Tonks i Lupin. Tutaj tak samo zginął Ktoś, a potem się jego syn urodził. No bez jaj. Jak można było go zabić?? Tak samo jak można było żabić Lupina i Tonks? :((
No tak, odpowiedź jest prosta: dająć obraz na to, ze na wojnie giną wszyscy bez względu na to jak ważni (lub nie) są w życiu bohatera. Smutno mi.
Nie podoba mi się jej wybór końcowy, który wydaje się jednak być w porzo, nie akceptuję roli jaką obarczono Gale'a, chociaż DO CHOLERY TO WSZYSTKO SPLATA SIĘ W TAKĄ OGROMNĄ IDEALNĄ CAŁOŚĆ Z KTÓRĄ NIE JESTEM SIĘ W STANIE POGODZIĆ.
Staram się nie spoilerować, bo te książki są NAPRAWDĘ GENIALNE i WARTO JE PRZECZYTAĆ.
Coś o czym umiem się wypowiedzieć. Stylistyka, język etc.
Nienawidzę pisania "robię, wstaję, słyszę, czuję, odnoszę wrażenie" - to jest ten typ stylu, którego nie lubię. Lubię - ale w spoecyficznych przypadkach (krótkich opowiadań najlepiej). Daje mi zły obraz. Dobry obraz. Sama nie wiem - powinniście sami zdecydować.
Wątek nie uciekał, było nieźle. Sprytnie, nie brakowąło zdań, czy wytłumaczeń - czasami było ich nawet za dużo - ale nie burzyło to efektu.
Raczej... ubogi język - ale to nie przeszkadza. Akcja jest wartka i wciaga nawet jeśli język nie jest najlepszy.
No i Peeta pod koniec. Nie przekonuje mnie. Jej decyzja w ogóle mnie nie przekonuje. Go away.
Przeczytajcie i wyróbcie sobie opinię - mnie jest trudno. Naprawdę. Idę spać, czas na to, bo jutro czeka mnie DUŻO NAUKI!
Dobranoc :))
(z recenzji nici, ponarzekałam tylko na rezultat. trudno, trzeba przetrawić. oj, w nocy będą mi się znów śnić wojny i bombowce - a ran obudzę się będę potrzeboać chwili żeby dojść do siebie "nazywam się ania, mam 20 lat, dzisiaj uczę się do zaliczenia z CT").