Baraniaaa kiedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że na tą wieżyczkę będziemy się wspiać. Love tamtejszą pogodę, love wiatr i to, że z zimna palce zdrętwiały mi tak, że nie byłam w stanie wyżej dosuwać sobie liny ^^
Ale dzisiaj o innej bajce. Miałam się zbierać na sushi party ale zaraz.
Przede wszystkim! Męczą mnie stwierdzenia, że harcerstwo zdecydowanie powinno iść "do przodu" w dzienie rozwoju. Zajmować się w większości sprawami technologicznymi - a coraz mniej hm... "przyrodniczymi". TYLKO I WYŁĄCZENIE.
Nie mówię, że mamy być zacofani. Mówię, że powinniśmy wykorzystywać to wszystko, co daje nam zaówno postęp technologiczny jak i natura w całej swej okazałości. Jasne, postęp, obycie w technologicznym i cyfrowym świecie - ważna rzecz. Uczy się teraz tego wszystkich (Projekt "Latarnik", albo sam fakt, że 2letnie dziecko, które jeszcze nie mówi potrafi włączyć sobie grę na komputerze). Jednak możliwość dostępu w każdym miejscu, o każdej porze dnia i nocy do niezbędnych informacji niszczy w nas umiejętność myślenia i korzystania z własnej wiedzy. Po co zastanawiać się, jak obliczyć ile tapety potrzebujemy na ścianę w pokoju - skoro może zrobić to komputer. Po co liczyć i sprawdzać własnoręcznie rachunki - skoro samo robi się na koncie bankowym. Po co zapisywać, notować, rozmawiać - skoro Facebook przypomni o urodzinach, a alaram w komórce o ważnym spotkaniu.
W ten sposób zatracamy w sobie umiejętność uważnego życia.
Na czym to polega? Nie na liczeniu każdego wydanego grosika, nie na odmierzaniu linijką ścian, nie na notowaniu całego świata w dziennikach i notatnikach. Polega na zwracaniu uwagi na szegóły - dzięki czemu mamy większe pole widzenia. Dostrzegamy więcej - wiemy więcej - nad większą ilością spraw jesteśmy w stanie zapanować.
A więc o co chodzi z naturą?
Obecnie pisze się coraz więcej poradników na temat uważnego życia -> stają się coraz popularniejsze. Niedługo zapanuje na to taka niesamowita moda, jak na swetry babci. A my będziemy jak głupi wyszukiwać "kursów" i "szkoleń" nie myśląc o tym, co sami mozemy zrobić.
A więc co zrobić?
To proste. Wziąć książkę, poczytać (chociażby w Internecie!) o tym jak się tropi. Ot, głupi przykład. Wziąć harcerzy, wyjść przed dom. Do lasu. Na polanę. O świcie. Usłyszeć stukanie dzięcioła, hukanie sowy, szelest liści, kiedy jakaś mała myszka przemyka wśród traw. Znaleźć odcisk sarny, rozpoznać jadalne grzyby, dostrzec gniazdo jaskółek.
Co w tym trudnego? A kto z was byłby w stanie to zrobić? Tak teraz. W tym momencie. Kto wyszedłby, stanął na polanie i potrafił określić skąd dolatuje zapach pieczonego ciasta?
Pomyślny nad tym wszyscy. Bo niedługo zgłupiejemy - będziemy podążać tylko za tym, co narzucają nam ikony mody - nawet wtedy gdy twierdzimy, że nie gonimy za modą. Gonimy nawet podświadomie i proszę, nie każcie mi tego udowadniać.
Dlatego też odwołuję się do drużynowych, którzy zaczynają twierdzić, że tropienie, rozpalanie ognisk, biwakowanie w lesie i znajdowanie krzaków malin podczas zdobywania sprawności - to stare, nieciekawe, nieprzydatne umiejętności. Zastanówcie się. Pomyślcie. Nie tylko o tym, jak zaciekawić młodego człowieka - ale również JAK do niego trafić.
I tu objawia się kolejna wada - nacisk na ilość, nie jakość. Prawda?
A więc teraz. Usiądźcie. Uchylcie okno. Wyłączcie muzykę. Zamknijcie oczy. I zastanówcie się co: słyszycie, czujecie?
Stukot czyiś obcasów pietro wyżej. Klikanie klawiatury. Łyżka upadająca na kafelki. Szum wody w rurach. Zapach płynu do płukania. Warkot silnika za oknem. Szelst liści. Zapach jesieni. Dzwonek telefonu z sąsiedniego pokoju.
To prawda, w akademiku można wiele usłyszeć ;). Ale posłuchajcie tego co dzieje się wokół was. Za parę dni zaczniecie dostrzegać więcej. Czemu przecież nie poświęcić chwili na taki relaks?
Inny sposób. Zamknijcie oczy i myślcie tylko i wyłącznie o pudełku zapałek. Nie o nadruku na nim, o tarce z boku, o zapałkach, które pewnie są ułożone równo, nie o kolorze siarki. Tylko o pudełku. Ile sekund wytrzymaliście?
Błąd. Zaczęliście liczyć sekundy, zamiast skupić się na pudełku ;).
Większość ludzi za pierwszym razem wytrzymuje kilka-kilkanaście sekund. Później ich myśli odpływają. Nie miłoby było nad nimi zapanować? W końcu? Spróbujcie :).