czasem mam ochotę rzucić to i nie wracać, wziąć cię za rękę i uciec na koniec świata.
nie wierze chyba sama w siebie to co czuje, to jakieś śmieszne podekscytowanie, które jest tylko cząstką mnie i siedzi gdzieś bardzo głęboko i głupio mi się przyznać tak naprawdę do moich nic nie znaczących uczuć. sama teraz już oszalałam, nie wiem czy to tylko aby na pewno jest podekscytowanie, w sumie sama nie potrafię nazwać tego co czuję, zarazem czuje też jakąś śmieszną obawę i lekki strach przed jutrem, chociaż wydaje mi się, że nie może być gorzej, a lepiej, ale to tylko pozory, które potrafią być strasznie mylne, przebieg wydarzeń, okoliczności i ich tempo strasznie dużo daje mi do myślenia i sama nie wiem jak mam odbierać wpływ otoczenia i tego co tak naprawdę się dzieje w moim życiu, a dzieje się szybko i tak na prawdę mogę stwierdzić bez oszukiwania samej siebie, że wszystko dzieje się z dnia na dzień i każdy dzień obraca się o 180 stopni, czego nigdy bym się nie spodziewała po samej siebie, wiedząc jakie cholernie trudne mam nastawienie do ludzi i jak cholernie trudno jest mi z ich akceptacją. niemniej jednak, jestem zadowolona z tego co się dzieje obecnie w moim życiu, chociaż też jestem strasznie zdziwiona bo nie sądziłam, że moje życie może tak ulec zmianie, w takim krótkim czasie, emocje wzięły górę nad rozsądkiem, szczerze powiedziawszy. lecz nie ukrywając strasznie mnie to dziwi i zarazem cieszy, dziwne uczucie, którego dawno, a nawet bardzo dawno nie doświadczyłam, bardzo fajnie jest się czuć komuś potrzebnym, czuje, że moje życie na nowo odnajduje się, chociaż przez chwile zboczyło z toru, w głębi wierze, że może być tylko coraz lepiej :)
swoją drogą jestem z siebie bardzo dumna, gdyż przeczytałam 200 stron książki, czego nigdy nie robie.