potrzebuję ku*wa zmienić klimat. natychmiast. (mówisz-masz)
wszystko w ogóle zmienić.
i przestać.
i nienawidzę, kiedy ktoś pcha łapska nieproszony.
jeśli o to chodziło, to cel został osiągnięty. tak, moja samoocena spadła jeszcze niżej niż zwykle.
tak, czuję, że nie mam kompletnie nic do zaoferowania.
tak, to tylko przedłuża jakieś pasmo fatum wiszące nad moim otoczeniem ostatnio.
trzęsę się z zimna. znowu. jak ciągle ostatnio...
i chyba boję się, że przestaję wokół dostrzegać kolory, a widzę tylko odcienie szarości.
ludzie mnie przerażają sposobami, według których potrafią wymyślać samym sobie maski, by w końcu dowiedzieć się, że w nich niewinność zamienia się w jakiś potworny mechanizm. samej sobie dziękuję za to, że nie chcę i nie mam zamiaru nikogo udawać...
PS. dziękuję za najlepsze drinki pod słońcem i w ogóle :)
PPS. do 24 sierpnia off