życie mi sie rozpadło. w jednej chwili można stracić naprawdę wszystko marzenia, plany, zaufanie, siły na kolejne dni, a przede wszystkim osobę, której poświęcało się cały wolny czas, wszystkie myśli, całą miłość.
nie potrafię tego zrozumieć. boli. bardzo bardzo boli.
cały czas płacz, płacz, płacz. jestem taka niespokojna, nerwowa.
bez przerwy w głowie myśli, co jeszcze można zrobić, co zmienić, gdzie zrobiłam błąd, co było złego, dlaczego tak mocno pozwoliłam sobie go kochać, dlaczego nadal kocham, nie powinno tak być.
chcę szczerej i poważnej rozmowy, dopóki nie jest jeszcze za późno.
wiem, że nie potrafię żyć bez powietrza.
to głupie.
ale
kocham.
i tęsknię do szaleństwa.