cudowne to jest,ze rano mogę chwycić aparat i w piżamie jeszcze wyjść na łąkę ... potem z mokrymi nogami wracam na taras i piję swoją pierwszą kawę patrząc na ptaki ... kowaliki,mazurki,sikory,sójki ,dzięcioły,świergotki ... masa ich tu przylatuje :)))
... a wieczorem las wokół domu ożywa ...
Wsłuchuję się w chrumkania dzików ... przychodzą jakby miały zegarki.... o 21.30 zwykle słychać pierwsze
trzaskania gałęzi pod ich racicami :)
Słucham jak chrupią jabłka (spady ,które wyrzucam im za płot) .... węszą fantastycznie ,
potem z trzaskiem łamanych gałęzi odchodzą głęboko w las ... poznaję już odyńca ,który najwyraźniej rządzi tą dziczą bandą i po odgłosach jakie wydaje myślę ,że jest wielki i nie bardzo chciałabym spotkać się z nim oko w oko w lesie bez bezpiecznej odległości ....
Jelenie przychodzą po dzikach .....skubią zdziczałe mirabelki ... ślinotoku od kwaśnych śliwek dostają ,
ale najwyraźniej im to nie przeszkadza ....
Za płotem zostawiam pojemnik z wodą i słychać jak zwierzaki ją piją ...
Fajne są te wieczorne słuchowiska ... będzie mi ich brak w domu ...
Ja już chyba całkiem nie nadaję się do życia w mieście!
Przepraszam,że Was nie odwiedzam prawie ,ale samo wstawienie zdjęć przy tej prędkośći netu
trwa niemiłosiernie długo ...
Miłych senków Wam życzę i wspaniałego piątku :D
uwielbiam takie widoki, a od dziś pogoda jest do niczego. Jeszcze rano było pięknie, a teraz słyszę deszcz za oknem. Ja chcę z powrotem lato:)
kolorowych i ciepłych Iw:*