kilka lat temu jechałam sentymentalnie, dziś jest inaczej, choć podobno też całkiem fajnie
dzień skłaniający do rozmyślań, kolejna wiosna, pierwsze promienie słońca, pierwszy papieros wypalony bez szczękania zębami z konieczności zdjęcia rękawiczek, mój mózg się budzi po długiej zimie. wiele istotnych zmian, kilka mniej ważnych. nie chcę tu używać jakiegoś pseudofilozoficznego bełkotu, bo o ile już ktoś to przeczyta, to raczej nikt nie zrozumie. trudno mi inaczej wyrażać się o ludzkiej egzystencji, w tym wypadku mojej. ehh egoizm przeze mnie przemawia. ale podsumowując, cieszę się z obecnego stanu rzeczy, no może kilka spraw dałoby się poprawić, ale nie ma co narzekać. i nie wiedzieć czemu czuję się jakaś dorosła
a dziś pozornie proste pytanie, czy życie ma sens, może trochę głębszy niż cotygodniowe picie?
* * *