fiza leży,
gera leży,
chemia stoi
huhuh
zasadniczo rzecz ujmując życie nie ma sensu. nasza egzystencja dąży nieuchronnie do śmierci i nic nie jest w stanie temu zaprzeczyć. co jest potem? niebo? piekło? czarna dziura? a może w chwili śmierci nasz umysł staje, a dusza wcale nie istnieje? nie wiem. gdyby na to wszystko spojrzeć z boku, z racjonalnego punktu widzenia to wydaje się nawet całkiem zabawne. można by uznać, że cała nasza rzeczywistość to otoczka stworzona na przestrzeni lat do urozmaicenia podstawowych czynności życiowych. /a dlaczego by tak na dzień dobry nie mówić sobie 'naleśnik' '? jeszcze tylko przekonać całą ludzkość. pikuś/ sztuką jest tak zapełnić kartę życia, żeby nadać sens temu wyjałowionemu funkcjonowaniu organizmu. to trudne - jest na to wiele dróg, ale ciężko je znaleźć. czasem trzeba zawracać, niektóre drogi się krzyżują, niektóre schodzą. zbyt dużo drzew, za mało światła. zwątpienie. czasem zbyt silne. człowiek się poci, męczy, a na koniec i tak spocznie w fotelu i umrze. sam. samotność to najprzykrejsza forma egzystencji. daj sobie spokój z budowaniem domku z kart. jest piękny ale tak łatwo go z niszczyć. ja poszukam kilku cegieł. takim ludziom jak ja łatwiej się żyje z jakimś celem. dobrze mieć czasem trzecie ramię.
po co ci wielkie litery? to tylko zbędne uniesienia. kropki zupełnie wystarczą.
/owca brawka