Wczorajszy dzień z Kalą bardzo udany, a już zapowiadało się, że bedziemy siedzeć w domu.. A JEDNAK! Szalona noc, a tera mam cipeły sweter, herbatkę, herbnaniki, grube skyrki, i muzykę a no i moją pszczólkę nie daleko. Z Aleksandrem sprawa zamknięta, nie chce mieć chłopaka jest mi dobrze samej! Dzisiaj zastanawiam sie czy jechać do Sopotu czy jednak mieć wyjebane i wypić sobie piwo w domu z Pszczółką. Zobaczymy jak to bedzie. <3
uwielbiaj mnie mimo wszystko.