Żeby nie było, że jestem leniem - dodaję nową notatkę.
Zdjęcie prezentuje naszą dziewczęcą studencką drużynę na praktykach w owym patologicznym gimnazjum
kilka dni temu.
Właściwie nie mam za bardzo o czym pisać. Cieszę się, że jest wolne, mieszkam sobie w nowym, zimnym domku,
z którego jednak mam te 20 minut do centrum miasta i nieograniczone możliwości czasowe dojazdu, co się podoba.
Przede wszystkim myślę o tym jak bardzo jest mi zimno, po drugie, kiedy będzie w tu pianino i choć jedno krzesło.
Całe szczęście są brat, muzyka, Heroes III, herbata, książki.
Mój "brat małego paluszka" ma się różnie. Zrasta się już... 2 i pół tygodnia,
trochę boli, zależnie od aktywności ruchowej.
A tym razem to nie nasz M. dowiedział się o tej sprawce ostatni, lecz Hula!
Jakoś wszystkim jest smutno, mnie trochę też, chociaż tak naprawdę chyba najmniej i jakoś nie potrafię przeanalizować dlaczego. Przesilenie jesienne?
Nie mogę się doczekać "Traviaty" Verdiego! Jeszcze niecały miesiąc.