Zamroczyła krew o poranku,
Teraz leżymy razem, jej głowa na moim barku,
A blizny zaczęły pokrywać już ciało, po kawałku,
Oczy ma od łez wilgotne, zmywają moje zbrodnie wielokrotne,
Wieem co jest isotne, to jej obecność, ona leci najmocniej,
Leciutko jej dotknę, świat dawno zaczął kończyć się,
Cel się rozmył, lecz wraca, a jej oddech jest mi najdroższy,
Chcę naprawdę zacząć żyć...
jakby...
Jakby świat...kończył się..