zastanawiam się co się zmieniło, zerkam na stare wpisy. wiele z nich winno boleć, ale nic nie boli mnie jak to co stało się półtorej roku temu. pewne dramaty, które przeżywałam jako nastolatka, które odbierałam nieraz jako koniec świata, mają się nijak do przeżycia śmierci partnera. być może pisanie bloga to dobry sposób na uporządkowanie pewnych spraw? powiem tak: pisanie pamiętnika online to był kontrowersyjny pomysł - mając świadomość, że mogą czytać go moi znajomi. cóż, żaden z moich aktualnych znajomych nie korzysta z tak antycznej formy jaką jest photoblog. będąc tu zachowam pewną ciągłość zapisu wspomnień, nie będę czuła, że zaczynam od zera. z łatwością porównam kim byłam kiedyś, a kim jestem dziś. chyba właśnie tego potrzebuję. znaleźć porównania, zależności, struktury. a czy właśnie struktury nie są tym co powinniśmy jebać? czy umiem napisać post nie brzmiąc wciąż jak nastolatka? a może to właśnie tej nastoletniości tu w sobie szukam? czy dlatego właśnie też wiążę się z chłopcem 4 lata ode mnie młodszym? kiedyś zadawałam sobie pytanie kim jestem, chciałam koniecznie wiedzieć. nie umiejąc znaleźć odpowiedzi czułam, że coś ze mną nie tak, bo wmówiono mi, że taką rzecz trzeba wiedzieć. dziś jako bardziej samodzielna, pewniejsza siebie, bogatsza o pewną wiedzę istota wiem, że nie wiem. i to jest okay. obok mnie leży frans i fiona. kiedyś była balbinka. dziś nie ma balbinki. nie ma tej osoby, tamtej. nie ma mieszkania na matejki, nie ma naszej sypialni z rewolucji. nie ma twojego pokoju ze staszica, nie ma linoleum z woźnej. nie ma ciebie, nie ma nas. i nie pozostaje nam nic innego jak godzić się z nieustającymi zmianami. dlatego płynność jest nam pisana.