na zdjęciu: bardzo klimatyczna reklama slotowej cafe pralni.
wieczorami odbywały się tam cudowne, nastrojowe koncerty muzyki chrześcijańskiej (występy solowe potem zamieniały się w gospel z udziałem widowni :P). to była świetna odmiana po hardkorowych koncertach na dużej scenie ;)
poza tym można było tam kupić prawdziwą, gęstą, pachnącą gorącą czekoladę! :]
i te genialne pralki! pomalowane na różne kolory, podświetlone od środka- służyły za ladę i za oświetlenie :)
i motylki na ścianie :D
wakacje w pełni.
chociaż robię wszystko, żeby się wyrwać z domu, żeby nie myśleć o problemach, do których trzeba będzie wrócić w połowie sierpnia.
na razie wystarcza mi robienie pizzy i malowanie paznokci ;P
życie czasem może być piękne.
zwłaszcza wtedy, kiedy ogromną porcję szczęścia dozuje w małych dawkach każdego dnia :)