Jest wieczór. Ciepły na dodatek . I nawet pada I trochę już tęsknimy za zimą tego lata . Ot taka właśnie jest natura człowieka. Każdy w swoim domku , przedsionku Hadesu , bramie Edenu , czy twierdzy zamkniętej na cztery spusty plus kłudka na dodatek , zwał jak zwał ogląda własne życie w szklanej szybie. Ta nasza egzystencja , to bycie w niebycie to jednak trochę jest teatr . Choć podobno nie. Ale w tym małym , szarym , hermetycznym świecie , który bezwiednie wokół siebie tworzymy , każdy jest gwiazdą na własnej estradzie . Ot marny aktorzyna. I robi się z tego generalnie taki mały melodramat , telenowela wręcz. Gdzie tragizm przeplata się z nadmierną egzaltacją .Wracając do tych szyb. Szkło jedno , niby to samo , zatrzymuje w sobie tysiące efemerycznych chwil i setki twarzy jednego aktora. Niebywałe , I może dziś nie jest do końca dobrze i może wszystko jest takie samo . Twarz, aktor , nawet szyba w futrynie i futryna zresztą też , Ale jutro? Jutro już nic się nie powtórzy . Dzieli to tylko noc. Cholerna zasłona ciemności , pełna pragnień , snów , oczekiwań , rozczarowań i samotności . Bo przecież , kiedy zachodzi słońce mały człowieczek jest najbardziej samotny . I czeka w tej swojej galaktyce . I patrz. I nie widzi , tylko czuwa , aż minie mrok . A przecież noc jest piękna . Spokojniej smakuje kawa, ciszej gra uśpiona muzyka i rakotwórczy papieros wydaje się lepszy
Dziękuję za uwagę .
Nie wróciłam na stałe
Magda