you CAN'T dance w wykonaniu 3a to dopiero mega hit !
Nie ma jak zmienić cały pomysł na czołówkę godzinę przed jej nagraniem.
A co do zmian, nie wiem dlaczego, ale zaczynam zmieniać swoje poglądy. Szczęście, smutek, ludzkie emocje, przeznaczenie, życie. Coraz bardziej odbiegam od teorii "Wszystko co się wydarzy jest już z góry ustalone". Będąc w psychicznym dołku niegatywne sytuacje, jakie mi się przytrafiły zawsze tłumaczyłam przeznaczeniem. "Widocznie tak musiało być" - myślałam i nieświadomie usprawiedliwiałam swoje czyny i słowa. Człowiek niestety ma tendencję do obwiniania wszystkich wokół oprócz siebie.
Mamy jakiś swój wkład w tym, co osiągamy w swoim życiu. Próbuję zrozumieć sens zmartwień i stwierdzam, że są one całkowicie niepotrzebne. Przy odrobinie silnej woli i chęci możemy wykluczyć je i cieszyć się chwilą. Teoretycznie powinniśmy zadbać o naszą przyszłość, myśleć o niej i układać w głowie jakiś tam najbardziej odpowiedni scenariusz. I tu pojawia si pytanie: czy jest to konieczne? Jeśli dąrzymy do tego, aby w przyszłości osiągnąć szczęście i wewnętrzne spełnienie, dlaczego nie możemy poczuć się tak teraz, właśnie w tej chwili? Obudzić się rano z myślą co pozytywnego lub negatywnego spotka mnie tego dnia i nie przejmować się drobnostkami, które za parę dni i tak nie mają już dla nikogo większego znaczenia. Każdy pragnie być szczęśliwym i narzeka na brak endorfiny w organiźmie, a nikt nie skupia się na tym, gdzie może być źródło jego szczęścia i jak naprawdę do niego dotrzeć.
Ciężki temat, możnaby pisać o tym całą noc.
90% naszych zmartwień dotyczy spraw, które nigdy się nie zdarzą.