Wciąż bronię się i uciekam od zmartwień, ile sił w nogach. One jednak nie potrafią ustąpić i nieustannie próbują złapać mnie w swoje sidła. Chciałabym, żeby istniał złoty środek na odwiecznego wroga ludzkiej radości.
Uśmiecham się swobodnie i oddycham życiem, gdy zajmuję się wszystkim, prócz swoją głową. I wtedy jest dobrze. Tak lekko i przyjemnie.
gram va bank o szczęście.