dobrze jest mieć na co czekać. mieć ten cel przed sobą, do którego chce się dojść, bez względu na wszystko, bez względu na to które to już pojdejście, która to już próba, warto spełniac swoje marzenia nawet i te małe. trzeba mieć nadzieję że wkońcu sie uda, bo straszne jest stracić nadzieję, nie wolno się poddawać jak to ania mówi, okropnie jest stracić ten jedyny promyczek światełka w tunelu. to ukłucie serca, które sprawia, że wiesz dlaczego wstajesz rano i jak nakręcona pozytywka w kółko robisz to samo, rutynowo. to tak, jakby wyrwano Ci serce... bo dzięki tej nadzieji, wszystko wokoło nagle staje się łatwiejsze i lepsze. bo myślisz wtedy: nieważne co się stanie, ważne, że dotrę do celu. i wtedy uśmiech zalewa twoją twarz, a radość twoje serce. nawet w taką pogodę jak dziś,
pogoda wszystko zepsula, miałam jechać z tadzikiem na konwalię z nadzieją że da mi troche poprowadzić, niestety caly dzień spędziałam w łozku czytając, ksiązke, ogladając tv, spiąć i tak na zmianę. chociaz jutro niech słońce świeci, nie chce siedzieć w domu :) a teraz idę się wykąpać i wracam do łozka bo dexter już czeka.